Andrzej Piwowarczyk „Drugi rzut” – Trzecia seta 75

  • Autor: Piwowarczyk Andrzej
  • Tytuł: Drugi rzut
  • Wydawnictwo: MON
  • Seria: seria Labirynt
  • Rok wydania: 1961
  • Nakład: 20000
  • Recenzent: Bartosz Brzózka
  • Broń tej serii: Trzecia seta

DŁUGI ZRZUT

Opowiadanie Piwowarczyka, pierwotnie opublikowane pod tytułem „Poczmistrz Scheibe”, było odznaczone pierwszą nagrodą na konkursie „Nowej Kultury” i Komitetu Obchodu 400-lecia Poczty Polskiej w 1958 r. Jak łatwo się domyślić, dotykało ono spraw związanych z pocztą, ale nie taką zwykłą, gdyż akcja dzieje się gdzieś na okupowanej przez Niemców ziemi kieleckiej, w  1943 r.
Podczas akcji gestapo do aresztu trafia główny bohater (od początku wiemy, że nie jest zwykłym obywatelem, tylko zakonspirowanym polskim agentem), skąd przez pomyłkę zostaje skierowany do pracy na poczcie. Głównym jego zajęciem (a także innych zatrudnionych Polaków) jest sortowanie przesyłek i ich nadawanie, ale występuje też element walki z okupantem – wyłapywanie i niszczenie donosów.  „Donosy zbierane ze skrzynek z miasta odchodziły na pocztę kanalizacyjną (miejsce przeznaczenia: klozet)…”
Niedługo po głównym bohaterze do pracy na poczcie zostają przyjęci stary Scheibe z synem, którzy z miejsca zostają uznani za agentów gestapo bądź Abwehry. Gdy w dodatku okazuje się, że stary Scheibe w przeszłości był zamieszany w zaginięcie bardzo wartościowej przesyłki, jego w sumie niewinne zachowanie jeszcze bardziej potęguje podejrzenia naszego bohatera.
Dokładne opisy pracy na poczcie, obfitość terminologii niemieckiej i mnogość postaci powoduje, że gdzieś ucieka zasadniczy wątek opowiadania. Główny bohater ma na celu zdobycie planów formuł chemicznych jakiejś bliżej nieokreślonej broni wybuchowej doktora z Goettingen. Oczywiście kończy się to sukcesem, nie bez pomocy ze strony starego Scheibe, który okazuje się agentem polskim, mającym na celu niejako kontrolę poczynań naszego bohatera (stanowił tytułowy „drugi rzut”).
Książeczka liczy ledwie 120 stron, ale naprawdę czytelnik zdąży się setnie wynudzić. Większość miejsca jest poświęcone dywagacjom głównego bohatera – umieścili mnie na poczcie, więc czy podejrzewają mnie, czy się pomylili, a może jeszcze co innego. Czy Scheibe to agent niemiecki, czy nie? Czy donos doszedł do adresata czy też nie? I tak w kółko. Jest to przeplatane wspomnianymi już niemieckimi słowami (głównie terminologia pocztowa), a także bon motami, np. „Jak zwykle zbliżała się znowu godzina czwarta”.
Ciekawostką tej książeczki jest obecność rysunków, co jest dość rzadką rzeczą w literaturze formalnie kryminalnej. „Popełniła” je pani Barbara Sieroszewska-Borowska – słowo popełniła w cudzysłowie jest chyba dość wskazane, gdyż naprawdę nie widziałem brzydszych ilustracji do jakiejkolwiek książki. I chyba tylko dlatego warto mieć tę pozycję.