Petelscy Ewa i Czesław – Ogniomistrz Kaleń 308/2025

  • Autor: Petelska Ewa, Petelski Czesław
  • Tytuł: Ogniomistrz Kaleń (scenopis)
  • Wydawnictwo: Spółdzielnia Pracy „Uniwersum” (Zespół Realizatorów Filmowych „Studio”)
  • Rok wydania: 1960 (X)
  • Nakład: 50
  • Recenzent: Robert Żebrowski

„Szczecin, Wrocław, Kołobrzeg, Koszalin i Jelenia Góra czekają na ciebie”. A Baligród? Co z Baligrodem?

Na scenopis filmu „Ogniomistrz Kaleń” natrafiłem w maju tego roku w Bibliotece Narodowej. Powstał on wg wątków powieści Jana Gerharda „Łuny w Bieszczadach” (książka ta stoi u mnie na półce i długo już czeka na przeczytanie oraz recenzję). Liczy 228 stron, rozpisany jest na 293 ujęcia, a wydano go w 50 egzemplarzach, w październiku 1960 roku.

Akcja toczy się w Zagórzu, Baligrodzie, Osławnicy i innych miejscach na Podkarpaciu, w roku 1946 (na stacji kolejowej jest plakat: „Głosuj trzy razy TAK”).

Ogniomistrz [stopień podoficerski w artylerii odpowiadający stopniowi sierżanta w piechocie] Hipolit Kaleń wraz ze swoim oddziałem stacjonował w Baligrodzie, wokół którego czaili się „banderowcy, winowcy, enezetowcy i inna swołocz”. Mieścił się tam sztab pułku, którym dowodził podpułkownik Tomaszewski. Siedziba sztabu miała dość ciekawą historię: „Kwaterowali tu kolejno: dowódca niemiecki, jakiś major węgierski, pułkownik radziecki, dowódca banderowski, major WOP, znów dowódca banderowski, major radziecki i ja [czyli ppłk Tomaszewski]”.

Właśnie do sztabu został wezwany Kaleń, przeciwko któremu oskarżenie o niesubordynację wniósł do dowódcy porucznik Matula, szef służby samochodowej. Podczas postoju w jednej wsi, ogniomistrz – dowodzący oddziałem – opuścił stanowisko bojowe udając się do domu miejscowej panienki. Z uwagi na nadgorliwość oficera prowadzącego sprawę, akt oskarżenia objął nie tylko ten zarzut, ale też i zgwałcenie. Kaleń zarzekał się, że żadnego gwałtu nie było, a dziewczyna potwierdziła jego wersję. W niedługo potem został on wysłany przez kapitana Wierzbickiego, wraz z innymi żołnierzami pod dowództwem porucznika Rafałowskiego, na inspekcję placówek WOP w Osławicy. Po drodze wpadli oni w zasadzkę. Rafałowski zginął, a uratował się jedynie Kaleń i młody żołnierz. Kiedy dotarli do strażnicy WOP, zastali tam tylko dopalające się zgliszcza. Na szczęście udało im się znaleźć transport do Baligrodu, ciężarówkę kierowaną przez partyjniaka Kotlaka. Szczęście ich nie trwało długo. W trakcie przejazdu zostali zatrzymani przez „podziemnego” majora Żubryda i jego oddział („Wolność i Ojczyzna”), w skład którego wchodzili m.in.: kapitan „Piskorz”, sierżant „Zawieja” i kapral „Piorun”. Kaleń oświadczył, że obaj są dezerterami, czemu jednak jego towarzysz zaprzeczył. Spotkanie na drodze przeżył jedynie ogniomistrz. Żubryd zabrał go ze sobą i torturami usiłował zmusić do przyznania się, że jest on z kontrwywiadu. Wykorzystując swój nieprzeciętny spryt, Kaleń zbiegł z niewoli.

Co było dalej, to chyba większość Klubowiczów wie, bo raczej każdy film ten oglądał. Jednak w skrócie przypomnę: obrona posterunku MO przez atakującymi „Żubrydowcami”, pościg za banderowcami, którzy napadli na kolumnę wojskowych pojazdów i uprowadzili działo, wejście w zasadzkę i niewola, ucieczka spod topora, pobyt w ukraińskiej chacie i … No właśnie. Jest różnica w zakończeniu pomiędzy recenzowaną pozycją a filmem.

Mając świadomość, że niewielu Klubowiczów dotrze do tego scenopisu, postanowiłem zrobić wyjątek i zamieścić zdjęcie jego zakończenia.

Trudno mi powiedzieć, czy poza zakończeniem są inne istotne różnice pomiędzy scenopisem a filmem (kilka nieistotnych wychwyciłem – lekka zmiana dialogu, niepodanie w filmie nazwiska, które występuje w scenopisie, poprawka merytoryczna). By to stwierdzić, musiałby jednocześnie czytać i oglądać, a w BN takiej możliwości nie miałem. Bez wątpienia jednak scenopis ten, tak jak i film, jest bardzo atrakcyjny. Dobrze opisuje dramatyczną sytuację istniejącą w Bieszczadach w roku 1946. Jednak w opisie tym jest spora dawka humoru związana z postacią głównego bohatera – doświadczonego frontowca, a jednocześnie wiecznie uśmiechniętego cwaniaka i hulajduszy, którego przygody przypominają istny rollercoaster. „Zrobiła się z was ostatnia łajza, do wszystkiego się nadajecie tylko nie do wojska” – to opinia kapitana Wierzbickiego o nim. Jednak z drugiej strony jest on człowiekiem odważnym, logicznie myślącym i lojalnym.

Film „Ogniomistrz Kaleń” miał swoją premierę w dniu 12 października 1961. Jego reżyserami były te same osoby, które napisały scenopis. Wystąpili w nim m.in.: w roli tytułowej Wiesław Gołas, jako Żubryd – Janusz Kłosiński, w roli „Bira” z UPA – Leon Niemczyk, komendanta posterunku MO zagrał Wacław Kowalski, dowódcę pułku – Zdzisław Karczewski, a epizodyczną rolę żołnierza – Ryszard Filipski. Oglądając ostatnio ten film przyszły mi do głowy skojarzenia z trzema innymi filmami: „Przygody dobrego wojaka Szwejka”, „Wilcze echa” i … „Potop”. Coś w tym musi być.