- Autor: Milczewski Jacek
- Tytuł: Śmierć zakochanego kasjera
- Wydawnictwo: Wielki Sen
- Seria: Seria z Warszawą (wolumin # 92)
- Rok wydania: 2016
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Zakochani na zabój: poczciwy Kazimierz, fatalna Tereska, cyniczny Hirek i cwaniakowaty Tolo, czyli zdarzyło się w Gliwicach
To kolejny autor książki z „Serii z Warszawą”, który jest jedną, wielką niewiadomą. Recenzowana pozycja liczy 206 stron. Drukowano ją w „Gazecie Robotniczej” w roku 1962.
Akcja toczy się w mieście nie wymienionym z nazwy, a także w Warszawie, Zakopanem i jego okolicach, w roku 1955 i 1956. W mieście „X” jest Dworzec Główny i prowadząca od niego ul. Zwycięstwa, restauracja „Ludowa”, a także Państwowa Wytwórnia Odlewów Nieżelaznych. Założenia te spełniało w czasach PRL miasto GLIWICE.
Kazimierz Banaszek był zdolnym, uczciwym, uporządkowanym, wręcz perfekcyjnym kasjerem w przedsiębiorstwie „Vitelix” i tak statecznym i dobrotliwym człowiekiem, że nawet muchy by nie skrzywdził. W poniedziałek rano sprzątaczka zastała jego pokój niezamknięty, pieniądze na wypłaty leżały na biurku, kasa pancerna była zamknięta, a kasjera nie było. Z uwagi na tę zaskakującą, wręcz szokującą sytuację, powiadomiono o tym MO. Przybyli na miejsce milicjanci szybko odnaleźli zaginionego, a raczej jego zwłoki. Znajdowały się one w rzeczonej kasie, a Banaszek zginął w wyniku uduszenia się. Sprawą tą zajął się porucznik Seliga wraz ze swoimi towarzyszami: Henrykiem i Piotrem (postacie bez podanych nazwisk). Już na wstępie porucznik „błysnął” zadając pytanie, a raczej stwierdzając w rozmowie z Henrykiem: „Samobójstwo więc lub przypadek wykluczasz”. Powiem szczerze: nie pamiętam już, kiedy czytałem w kryminale taki idiotyzm. Trudno sobie wyobrazić jak ktoś mógłby przypadkowo wejść do szafy, a do tego zamknąć się od zewnątrz. No, ale mniejsza z tym, choć takie coś od razu powinno wzbudzić czujność czytelnika. Z uwagi na to, że stwierdzono, że nic z pieniędzy, którymi dysponował kasjer, nie skradziono, Seliga postawił kluczowe pytanie: „Co kasjer wiedział, a wiedzieć nie powinien?” Ważną poszlaką w sprawie był znaleziony w mieszkaniu denata pamiętnik, w którym była opisana jego wielka, szczera i platoniczna miłość do koleżanki z pracy, młodszej o kilka ładnych lat, Teresy Lewiczkowskiej. Podczas przesłuchania panna ta zeznała, że Banaszek znalazł jakiś błąd w księgowości oraz że dzwonił gdzieś z pytaniem, czy na pewno jakaś tam firma istnieje w jakimś tam mieście.
Śledczy postanowili wziąć pod lupę kluczowe postacie „Vitelixu”: dyrektora, księgowego, kadrowca i pracownika działu sprzedaży, a także … dwóch kochanków dwudziestoletniej Lewiczkowskiej – prymitywnego mięśniaka Antoniego „Tolo” Grabę (starszego od niej o 10 lat) oraz elegancika, wyrachowanego i cynicznego Hirka (starszego o 30 lat), jak również – co wynikło w toku prowadzonego postępowania – mieszkańców czterech oddzielnych lokali w pewnej willi na obrzeżach miasta. Trzeba przyznać, że typowania te były idealne. Milicjanci korzystali z pomocy zarówno Bezpieczeństwa, jak i kontrwywiadu, ale przede wszystkim WOP i krakowskiej komendy wojewódzkiej MO. Okazało się, że od sprawy zabójstwa śledczy doszli do sprawy prawdziwie aferowej. No i na jednym zabójstwie też się nie skończyło.
Trudno jest mi cokolwiek dobrego napisać o tej książce. Prawie połowę jej objętości zajmują sprawy dotyczące relacji mężczyzn z panną Tereską, która choć nie uważa, że jest głupią gęsią, jest prawdziwą femme fatale. Trochę męczące są naprzemienne formy narracji: mamy zwykłą narrację, mamy zapiski z pamiętnika, mamy swobodną, bardzo długą, wspomnieniową wypowiedź w ramach składanych zeznań, mamy też inne zeznania, ale tylko odpowiedzi na pytania, których możemy się jedynie domyślać. Są też jakieś inne dziwolągi jak np. filozoficzna przemowa lekarza odnośnie udzielania przez niego lewych zwolnień. Dobrze, że mam tę powieść już za sobą. Teraz trzeba o niej jak najszybciej zapomnieć.
PRL-ogizmy: warszawskie – hotele „Polonia” i „Bristol”, restauracja „Pegaz” (?!) oraz cyrk („Cyrk nr 1”, Plac Unii Lubelskiej), zakopiańskie – restauracja „Watra” oraz bufet w schronisku na Kasprowym Wierchu, pasta do butów „Kiwi”, samochody – milicyjny gazik (GAZ-69), dekawka (niemiecki DKW zwany „Dykta, Klej i Woda”) oraz Wartburg (311), motocykl Jawa, zamek cuhaltowy, papierosy – „Giewont” i „Grunwald”, motocyklowyRajd Tatrzański.
