Leonid M. Mleczin – Ostatnia sprawa inspektora Imai 497/2025

  • Autor: Leonid M. Mleczin
  • Tytuł: Ostatnia sprawa inspektora Imai
  • Tytuł oryginalny: Последнее дело инспектора Имаи
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo TPPR „Współpraca”
  • Rok wydania: 1987
  • Nakład: 60000
  • Przekład: Wiesława Zagórska
  • Recenzent: Mariusz Młyński

Klubowiczka Iza wypowiedziała się o tej książce na tyle nieprzychylnie, że nie pozostało mi nic innego, jak tylko pójść do jednego z antykwariatów, wysupłać z kieszeni całe trzy złote i ustosunkować się do tej opinii. I dziś mogę powiedzieć: to nie jest aż tak zła powieść i myślę, że dobry pisarz mógłby wysmażyć z tego naprawdę intrygującą książkę.

Jest oto tytułowy inspektor Masaru Imai z Sapporo; poznajemy go, gdy wraz z inspektorem Kasugą śmiertelnie potrąca pewnego mężczyznę, który nie próbował uskoczyć przed jadącym samochodem, a nawet się uśmiechał. Jednocześnie do Sapporo przylatuje Esinori Vatanabe, kurier, który od dziesięciu lat przemyca narkotyki do Japonii; tym razem szmugluje „pewne preparaty narkotyczne o specjalnym znaczeniu”, które są potrzebne do operacji o zakodowanej nazwie „Świątynia porannej zorzy”. CIA wysyła do swojej rezydentury w Tokio swojego agenta, Edwarda Allena, by trafił na jej trop – agent odkrywa, że operacja zahacza o najwyższe sfery japońskiego establishmentu.

Imai lokalizuje bar w którym Vatanabe ma przekazać preparaty narkotyczne i urządza zasadzkę; kurierowi udaje się uciec i schronić w szpitalu profesora Yamakawy, wybitnego epidemiologa opracowującego i produkującego przed laty na skalę przemysłową broń bakteriologiczną, którą Japonia zamierzała użyć w czasie wojny. Po wojnie Yamakawa postanowił sterować ludźmi przy pomocy celowo podawanych narkotyków i wynalazł preparat, który eliminował uczucie strachu; żołnierze, którzy go otrzymali wykonywali rozkazy bez względu na okoliczności. Działalność profesora odkrywa Imai; w tym momencie jednak komisarz staje na drodze „Patriotom Wielkiej Japonii” – syndykatowi, który wierzy w to, że dzięki preparatowi można myśleć o odbudowie imperium japońskiego. Członkiem organizacji jest starszy brat komisarza – zdaje on sobie sprawę, że Masuro Imai może zaszkodzić sprawie i zasługuje na śmierć.

Ta książka to połączenie „Mandżurskiego kandydata” Richarda Condona i „Braci Rico” Georgesa Simenona – i myślę, że mogła to być prawdziwa perła; sęk w tym, że gubi ją brak konkretnej formy – po prostu nie wiadomo, czy ma to być kryminał, opracowanie historyczne, przypowieść o japońskim honorze czy thriller w stylu Deana R. Koontza. Sądzę, że dobry, wyrobiony pisarz mógłby te wszystkie elementy umiejętnie spleść w jedną całość; tymczasem tutaj mamy po prostu literacki chaos. Tematyka książki jest niepokojąca ale mam wrażenie, że tkwiący w niej potencjał ani razu nie został wykorzystany: w „Mandżurskim kandydacie”, powieści mającej w USA status kultowej, również mieliśmy do czynienia z pewnym chaosem, a z kolei „Fałszywa pamięć” Deana R. Koontza została doszczętnie rozmemłana. Poza tym uważam, że niektóre wątki są tu jakoś bezsensownie pourywane: kim był człowiek rozjechany przez inspektora Kasugę? domyślam się, że mógł to być pacjent profesora Yamakawy. Czemu Edward Allen przywołuje wspomnienie Yukio Mishimy, autora książki „Świątynia porannej zorzy” od której wzięła się nazwa całej operacji? czyżby przy jej pomocy pacjenci profesora wpadali w trans pozbawiający ich strachu? Tego możemy się tylko domyślać. Mamy jednak kilka ciekawych spostrzeżeń: na uwagę zasługuje swoista rywalizacja między japońską policją a bezpieką – skąd my to znamy?

Autorem tej książki jest Leonid Michajłowicz Mleczin, dziennikarz, felietonista, prezenter telewizyjny, pisarz i bloger; w 2024 roku został wyróżniony tytułem Zasłużonego Dziennikarza Federacji Rosyjskiej, a na jego koncie znajduje się na dziś 112 książek, głównie historycznych. Czy tę warto czytać? Trudno powiedzieć, gdyż nie jest jakoś szczególnie zła, pozostawia tylko po sobie spory niedosyt – mogło być świetnie, a wyszło tak sobie.