- Autor: Kleczyńska Zofia
- Tytuł: Śmierć wyrównuje rachunki
- Wydawnictwo: Wielki Sen
- Seria: Seria z Warszawą (wolumin # 83)
- Rok wydania: 2016
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Franz Kloss i jego gorzka tajemnica
Odnośnie autorki tej książki informacji brak. Powieść liczy 162 strony. Publikowana była na łamach „Wieczoru Wrocławia” na przełomie 1969 i 1970 roku.
Akcja toczy się w fikcyjnym Drzazgowie [czyżby Świebodzice?] i autentycznym Wrocławiu, choć – wstyd przyznać – zupełnie nie wiem kiedy.
Pani Olszańska z Drzazgowa, wdowa po organiście, przyjęła na stancję młodą, początkującą nauczycielkę Teresę Hryniewicz. Dziewczyna z miejsca zaprzyjaźniła się ze znajomym gospodyni – Andrzejem Borczem, stolarzem z miejscowej fabryki mebli, z którym spędzała wolny czas. Polubiła również Franciszka Kłosińskiego prowadzącego bibliotekę, cieszącego się w mieście opinią serdecznego człowieka, z którym to uwielbiała rozmawiać.
W czasie, kiedy Hryniewiczówna pojawiła się w Drzazgowie miasto żyło nieudanymi zamachami, aż trzema, na naczelnika Rady Miasta – Kuleszę, Sprawą tą zajmował się komendant posterunku – sierżant Pełka. Z uwagi na to, że nie udało mu się jej wyjaśnić, do miasteczka skierowano porucznika Zbigniewa Mazura, oficera śledczego z nadgranicznej komendy powiatowej [biorąc pod uwagę podział administracyjny Polski z lat 1957-1975, obstawiałbym Wałbrzych], prywatnie siostrzeńca Olszańskiej, a po krótkim czasie sympatyka Tereski.
Któregoś dnia miało się odbyć zebranie zarządu Koła Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Sala zebrań mieściła się w budynku, w którym była biblioteka i klub. Na zebranie przybyli: naczelnik Kulesza, dyrektor szkoły Kwiatkowska, delegat fabryki Borcz, naczelnik Janicki oraz nauczycielka Hryniewicz. Trzy inne osoby się nie stawiły. Zanim doszło do rozpoczęcia obrad, na salę wpadł stróż budynku – stary Marcin, który poinformował, że na schodach leży nieżywy bibliotekarz Kłosiński. Leżał on na brzuchu, z wbitym pomiędzy łopatkami stolarskim dłutem. Porucznik Mazur otrzymał polecenie od swojego przełożonego, że ma poprowadzić tę sprawę. Jakież było jego zdziwienie, gdy wkrótce stawiła się u niego Tereska mówiąc, że to ona zabiła pana Franciszka. Oczywiście na tym się akcja książki nie skończyła, lecz od tego momentu zaczęło się coś konkretnego dziać. Mazur sam by chyba wiele nie wskórał, ale na szczęście miał wsparcie nie tylko w innych funkcjonariuszach, ale przede wszystkim w swojej cioci …
Powieść ta to nawet dość przyjemne czytadełko z cyklu ”Ślad prowadzi w przeszłość”, choć – mimo starań autora – zakończenia się nie domyśliłem.
PRL-ogizmy wrocławskie: hotele „Monopol” (to tu toczyła się większość akcji filmu „Popiół i diament”) i „Central” („Hotel Centralny”), Robotniczy Dom Kultury (czyżby Zakładowy Dom Kultury Pafawag z roku 1953?).
