- Autor: Norman Jerzy
- Tytuł: Jutro jedziemy na południe (w: W poszukiwaniu dowodu rzeczowego)
- Wydawnictwo: Wielki Sen
- Seria: Seria z Warszawą (#129)
- Rok wydania: 2021
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Witamy we Wrocławiu, czyli sprawa kryptonim „Witraż”
Jerzy Norman jest dla mnie zagadką tego samego typu, co Norman Leliwa, czyli na chwilę obecną nierozwiązywalną. Recenzowane opowiadanie liczy 77 stron. Nie miało ono wcześniej wydania książkowego, a ukazywało się w odcinkach na łamach „Nowin Jeleniogórskich” w roku 1970.
Akcja toczy się w Słonem (Kudowa), Wrocławiu i Wiedniu, ale nie udało mi się ustalić kiedy (prawdopodobnie w latach 60.).
Na podstawie telefonicznej (połączenie wykonano z Wrocławia), anonimowej informacji o przemycie, na przejściu granicznym z Czechosłowacją, w komorze celnej Słone (teren podległy WOP w Kudowie) dokonano kontroli zaplombowanego ładunku austriackiego TIR-a, w którym ujawniono zwłoki mężczyzny z obrażeniami głowy. Sprawą zajął się Wydział Dochodzeniowy Komendy MO we Wrocławiu. Prowadzącym śledztwo został kapitan Siwicki, wspierany przez poruczników – Butryma i Sokala. Sprawdzenia dokonane we wrocławskich hotelach pozwoliły ustalić tożsamość denata. Był nim Joachim Barthel – historyk z Wiednia, znawca gotyku i renesansu, antykwariusz. Co ciekawe, dokonującemu tych ustaleń Butrymowi, portier hotelowy Euzebiusz P. (ps. Lord) zaproponował sporą łapówkę, w zamian za nienadawanie sprawie dotyczącej Austriaka rozgłosu, za co delikwent trafił do aresztu.
Siwicki podjął decyzję, by wysłać Butryma do Wiednia, do antykwariatu, który prowadził Barthel. Tam udało się porucznikowi poznać nowe hasło obowiązujące członków przemytniczego gangu. Kiedy w wiedeńskiej prasie ukazała się informacja o zabójstwie Barthela, gangsterzy zorientowali się, że Butrym jest podstawiony. Dlatego też zwabili go w pułapkę, by schwytać go i zabić. Mimo strzelaniny porucznikowi udało się ujść z życiem. Kiedy wrócił do kraju, z uwagi na odniesione obrażenia, został hospitalizowany. I właśnie w tym czasie, do sprawy Bathela zatrzymano sympatię Butryma – Maję. Tego już porucznik nie mógł znieść. Uciekł ze szpitala, by jak najszybciej rozpracować szajkę przemytników dzieł sztuki, na czele której stał Docent, a także by udowodnić niewinność Mai.
Ciekawostka: jeden z rodzimych antykwariatów ma dwie lokalizacje: raz jest na Placu Kościuszki, a innym razem na Placu Słonecznym. Taki to jest urok pisania i czytania „gazetowców”.
PRL-ogizmy: Wrocław – kawiarnie „Dorotka” i „Sezam”, restauracje „Savoy” i „Klubowa”, hotele – „Europejski” i „Metropol”, ul. Jedności Narodowej, a ponadto biuro podróży „Orbis”, samochody – Citroen, Fiat, Wartburg, Trabant i Volkswagen.
