- Autor: Edigey Jerzy
- Tytuł: Przy podniesionej kurtynie
- Wydawnictwo: Czytelnik
- Seria: Z jamnikiem
- Rok wydania: 1968
- Recenzent: Mariusz Młyński

Jerzy Pawelski, inspicjent w warszawskim teatrze „Colosseum” i były śpiewak operowy, zostaje osadzony w odizolowanej celi więzienia i grozi mu kara śmierci. W jednej ze scen przedstawienia „Marie Octobre” żona Pawelskiego, Barbara, zabija Mariana Zarembę strzałem z pistoletu; tym razem jednak w obecności tysiąca widzów i przy podniesionej kurtynie zabija go naprawdę, gdyż w pistolecie zamiast ślepego naboju był ostry.
Barbara romansowała z Zarembą i dlatego Pawelski staje się głównym podejrzanym, gdyż odgrażał się, że prędzej zabije kochanka niż da żonie rozwód; inspicjent konsekwentnie jednak twierdzi, że jest niewinny. Wszystkie poszlaki wskazują jednak na jego winę, a nawet jego żona oskarża go o popełnienie zbrodni. Prowadzący dochodzenie kapitan Witold Łapiński przedstawia nowe dowody winy Pawelskiego i namawia go do przyznania się, gdyż twierdzi, że może to być okoliczność łagodząca i dzięki temu uniknie stryczka. Prokurator Ryszard Jasioła również jest przekonany o winie inspicjenta ale daje mu do celi papier i długopis, gdyż uważa, że skoro nie jest mordercą, to niech szczegółowo opisze co się działo w teatrze i co poprzedzało morderstwo – i z czasem Pawelski dochodzi do przekonania, że jedyną osobą mającą powód do zabicia Zaremby jest on sam.
Ktoś powiedział, że w dobrym kryminale najwięcej się dzieje wtedy, kiedy nic się nie dzieje – i tak jest w tej książce; mamy kameralną i statyczną powieść, która niejednego czytelnika może zaskoczyć. Cała intryga rozgrywa się między przekonanym o swojej niewinności Pawelskim, pewnym siebie kapitanem Łapińskim i prokuratorem Jasiołą, który pod wpływem determinacji Pawelskiego zmienia swoje zdanie o jego winie – wymarzona sytuacja do jakiejś psychodramy. Mamy więc solidny kryminał do którego trzeba dojrzeć – nie ma tu zawrotnego tempa; jest za to inteligentna intryga z niespodziewanymi zwrotami akcji. Przyznam jednak, że trochę mnie zastanawia prawdopodobieństwo tej historii: aresztowany człowiek z zarzutem morderstwa podsuwa prokuratorowi pomysły na swoją niewinność i prosi go o ich sprawdzenie? Czy nie jest to zadanie adwokata? Myślę, że Perry Mason do spółki z Paulem Drake’iem roznieśliby ten akt oskarżenia w pył 🙂 Poza tym lekko mnie irytują niektóre rozwiązania: konający Zaremba mówi do lekarki, że to nie Pawelski go zabił, a na jej pytanie kto to zrobił odpowiada, że niech go milicja sama szuka – powinien jeszcze na sali operacyjnej otworzyć oczy, powiedzieć „Mordercą jest…” i umrzeć. Zastanawia mnie też postać kapitana Łapińskiego: determinacja inspicjenta oraz wypominanie mu przez niego niedociągnięć śledztwa może i do pewnego stopnia robi na nim wrażenie ale nie umniejsza faktu, że jedynym jego marzeniem jest przyznanie się Pawelskiego do morderstwa, choć przyznaje, że obciążają go tylko poszlaki – ale przynajmniej będzie można odfajkować sprawę i dostać pochwałę od przełożonego. Mimo wszystko jednak uważam, że książka jest dobra i wartościowa i nie szkoda na nią czasu.
Myślę, że byłaby z tej książki świetna „Kobra”; niestety, moja wizja takiego spektaklu zostaje tylko w mojej głowie. Ale zekranizowali tę powieść w 1986 roku Czechosłowacy pod tytułem „Případ žárlivého muže” czyli „Sprawa zazdrosnego męża”; w rolach głównych występują Roman Mecnarowski jako Jerzy Pawelski, Miroslav Donutil jako Marian Zaremba i Jan Grygar jako kapitan – nie ukrywam, że te nazwiska aktorów nic mi nie mówią ale godne uwagi jest to, że jest to jedyna czechosłowacka ekranizacja Edigeya. Pod tym samym tytułem wydano w CSRS w 1973 roku książkę; wydano ją też w 1994 roku na Łotwie pod tytułem „Ar paceltu aizkaru” – tu z kolei mamy jedyną łotewską powieść Edigeya. Za to w Rosji wydano ją aż pięć razy ale tylko raz, w 1995 roku, pod oryginalnym tytułem czyli „При пoднятoм зaнaвece” i w jakiejś cudacznej antologii wraz z powieścią Rexa Stouta i Jamesa Hadleya Chase’a – takie wynalazki są tam na porządku dziennym. Pozostałe cztery edycje książki mają tytuł „Пo хoду пьecы”; w 1989 roku wydano ją w antologii z Sebastienem Japrisotem, a pozostałe, z roku 1987, 2020 i 2022 to zbiory powieści już tylko Edigeya. W Polsce wydano ją najpierw w 1968 roku, później w marcu 2025, a w gazecie nie ukazała się żadnej – a przynajmniej nikt jej jeszcze nie znalazł.

