- Autor: Earl Derr Biggers
- Tytuł: Charlie Chan prowadzi śledztwo
- Wydawnictwo: Iskry
- Seria: Klub Srebrnego Klucza
- Rok wydania: 1959
- Przekład: Marek Zakrzewski
- Recenzent: Mariusz Młyński

W hotelu Broome’a w Londynie zamordowany zostaje Hugh Morris Drake, pionier przemysłu samochodowego, a obecnie filantrop z Detroit. Drake był jednym z siedemnastu uczestników amerykańskiej wycieczki dookoła świata zorganizowanej przez doktora Loftona i został uduszony rzemieniem od walizki doktora; w zaciśniętej dłoni denata znajdowały się trzy ogniwa łańcuszka zakończone małym kluczykiem, a obok ciała leżał irchowy woreczek z kamieniami. Śledztwo prowadzi inspektor Duff, którego poznaliśmy już w książce „Za kurtyną”; nie ma on podstaw do zatrzymania kogokolwiek ze składu wycieczki i w związku z tym zmuszony jest puścić wszystkich w dalszą podróż („Jedziemy dalej wszyscy razem. Jedna wielka, szczęśliwa rodzina z mordercą w samym środeczku”).
Wkrótce Duff nabiera pewnych podejrzeń i podąża za wycieczką; zawsze jednak morderca go wyprzedza: najpierw w Nicei pozoruje samobójstwo Waltera Honywooda, reżysera teatralnego z Nowego Jorku, a potem w San Remo zabija Sybil Conway, żonę Honywooda. Bezradny inspektor bezskutecznie kontynuuje śledztwo w Londynie; w końcu postanawia zaczekać w Honolulu na statek „Prezydent Artur”, popłynąć nim do San Francisco i w czasie rejsu zatrzymać mordercę. Na wyspie Duff odwiedza swojego przyjaciela inspektora Charlie Chana i opowiada mu o sprawie; kiedy więc inspektor na chwilę przed odpłynięciem statku zostaje postrzelony, hawajski detektyw postanawia kontynuować śledztwo. Przed nim sześć dni rejsu w towarzystwie mordercy; nawet on uważa jednak, że jego znalezienie będzie bardzo trudne („Znajdowałem się o osiem tysięcy mil od miejsca zbrodni i mam teraz znaleźć dowody, kiedy ślad jest zimny, zasypany i być może to, co byłoby podstawą aresztowania, zostało zapomniane przez wszystkich świadków”).
Piąta książka o Charliem Chanie zaskakuje swoją budową – są to jakby dwie powieści w jednej. Tym razem detektyw z Honolulu nie spotyka się z szowinistycznymi komentarzami; autor bardziej skupił się na ironicznym pokazaniu samych Amerykanów. Książkę czyta się przyjemnie, choć chwilami autor w celu spotęgowania napięcia lekko naciąga niektóre sceny; pamiętać jednak trzeba, że powstała ona 95 lat temu i wtedy takie rozwiązania na pewno były ekscytujące. Mamy tu ciekawie pokazane postacie; mój faworyt to policjant Kashimo o którym Chan mówi: „bogowie wspaniale się bawili, gdy doszła ich wiadomość, że zostałeś detektywem”. Są też znaki czasu: nie wiem, jaka w latach 30. była średnia długość życia mężczyzny; w każdym razie poczułem się dziwnie, kiedy wnuczka Hugha Morrisa Drake’a mówi o jednym z pasażerów: „To przecież czterdziestoletni starszy pan!”; pojawia się też dziś już chyba nieznana nazwa depeszy – kablogram. A najlepsze jest to, że czytelnik może mordercę zdemaskować sam – w jednej z jego wypowiedzi pada słowo, które dla Charliego Chana jest kluczem do rozwiązania sprawy. Jest to więc dobra, inteligentna rozrywka w sam raz na kilka wieczorów. Możliwości jej przeczytania są cztery: w 1959 i 1977 roku wydano ją w Klubie Srebrnego Klucza, w 1990 roku w Klubie Złotego Klucza, a ostatnie wydanie miało miejsce cztery miesiące temu.
