Bzdyra Mirosław – Banda Siwego 362/2025

  • Autor: Bzdyra Mirosław
  • Tytuł: Banda Siwego
  • Wydawnictwo: Książka i Wiedza
  • Rok wydania: 1968
  • Nakład: 10000
  • Recenzent: Robert Żebrowski

LINK Recenzja Waldemara Szatanka

Przyjaciel z milicji i łobuzy z „Pekinu”

Mirosław Bzdyra (ur. 1937) do MO wstąpił w roku 1966. Ukończył szkołę podoficerską, był dzielnicowym na Saskiej Kępie i wychowawcą w milicyjnej izbie dziecka. Odznaczony został Orderem Uśmiechu oraz odznaką Towarzystwa Przyjaciół Dzieci – „Przyjaciel Dziecka”. Jest autorem dwóch książek, będących wspomnienia ze służby dzielnicowego. Recenzowana pozycja liczy 178 stron, a jej cena okładkowa to 10 zł.

Akcja toczy się w Warszawie na Pradze Południe, w przedziale lat: 1966-1968.

Pośród plejady milicyjnych gwiazd z peerelowskich powieści i reportaży – śledczych, operacyjnych i wywiadowców, ekstremalnie trudno jest znaleźć dzielnicowych i specjalistów ds. nieletnich. Z tym większym zainteresowaniem sięgnąłem po tę pozycję, bo funkcjonariusz Mirosław Bzyra łączył obie te funkcje, choć nominalnie był tylko dzielnicowym. Od zawsze wiadomo, że podstawą pracy wykrywczej organów ścigania jest informacja. Skarbnicą takich informacji, przede wszystkim w odniesieniu do swojego rejonu służbowego, powinien być właśnie dzielnicowy, który w trakcie obchodu ma możliwość prowadzenia rozmów, czynienia ustaleń i dokonywania własnych obserwacji. Tak też postępował bohater powieści. W podległym mu rejonie nie było spokojnie. Dochodziło tam do różnego typu kradzieży (sklepowych, samochodowych, mieszkaniowych i na szkodę osób nietrzeźwych), włamań (piwnice i kioski), wymuszeń rozbójniczych na osobach małoletnich, a także innych przestępstw (np. najście na mieszkanie, czy krótkotrwały zabór pojazdu). Z zebranych informacji i poczynionych przez siebie spostrzeżeń, dzielnicowy ustalił, że w większość z tych przestępstw zamieszana jest, działająca w różnych konfiguracjach osobowych, banda „Siwego”, w skład której wchodzili: Darek „Milimetr”, Andrzej „Gandy”, „Siwy”, „Tytus”, „Baba”, „Garbus”, a także Baśka, Teresa, Danka, Irena i Lidka. Część z nich zamieszkiwała w „Pekinie” [raczej chodzi tu o kamienicę przy ul. Estońskiej 3/5, gdzie obecnie ma siedzibę ambasada Indonezji (*), niż o osiedle na Przyczółku Grochowskim], a najmłodszy z grupy miał 13 lat. Wagary i papierosy były u nich na porządku dziennym, a do tego dochodziły częste imprezki z winem w roli głównej. Poza przestępstwami dopuszczali się też zwykłej chuliganki.

Pomysłem dzielnicowego na rozwiązanie tej sytuacji i niedopuszczenie do pogłębiania się demoralizacji nieletnich było prowadzenie rozmów z członkami bandy – zarówno w terenie, jak też w jednostce MO; rozmów prewencyjnych, profilaktyczno-ostrzegawczych, wychowawczych. Jednocześnie zbierał on materiał dowodowy, który zostałby przekazany do sądu dla nieletnich. Jednak, żeby skutecznie rozbić ten gang trzeba było dotrzeć do jego dorosłego przywódcy, czyli „Siwego”. Dzielnicowemu to akurat się nie udało. Przyczyna była taka, że „Siwy” z kimś jeszcze, dokonał kradzieży samochodu, a jadąc nim ulegli wypadkowi. Zwłoki herszta znaleziono … pod tym samochodem. Zachodziło uzasadnione podejrzenie, że padł on ofiarą zabójstwa. Do pracy ostro wzięli się kryminalni. Zaobserwowano, że na pogrzebie „Siwego”, który odbył się na Cmentarzu Bródnowskim [inna nazwa to Cmentarz Bródzieński], nie było trzech jego bliskich kolegów: „Rudego”, „Łysego” i „Falistego”. Czyżby tu leżał klucz do rozwiązania zagadki?

Autor książki sięgnął po rzadko spotykaną tematykę przestępczości nieletnich. Trzeba przyznać, że przedstawił ją umiejętnie, a samych nieletnich niezwykle realistycznie. Z kart powieści bije dramat młodych ludzi, wygenerowany przez rodziny, w jakich się wychowywali i środowisko, w którym przebywali. Nastolatkowie ci prowadzili już niejako dorosłe życie (używki, „relacje” interpersonalne i „praca” zarobkowa), nie mając jednak dojrzałości intelektualnej i emocjonalnej. Czytając o tym, robiło mi się czasami aż niedobrze. Godnym uwagi w tej książce jest fakt wykorzystywania gwary przestępczej, która większości chyba czytelników uświadamia, że tak naprawdę to nie jest ich „świat”. I bardzo dobrze.

Cytaty:
– „Dzielnicowy to nie tylko milicjant, ale także przyjaciel”
– „Milicja przez społeczeństwo nazywana bywa różnie. Jedni nazywają nas „Gliną”, „Władziem”, „blacharzem” i „władzą” – inni natomiast „skiłą”, „chatrakiem”, „mentą” i „uwagą”.
– „Godzina dwudziesta czwarta trzydzieści” [dziś już mówi się: „godzina zero trzydzieści”]
Gwara przestępcza: „komin” (czyli pistolet), stać „na lipie” (na czatach), „kapusta” (donosiciel), „pióro” (nóż), „pucować”, „zablindować”, „kopsać”, „kitrać”, „ślugi”, „radowszczyk”, „piłat” (sędzia), „Skolimów” (Skolimów to dzielnica miasta Konstancin-Jeziorna o charakterze sanatoryjno-letniskowo-wypoczynkowych, z Domen Artystów Weteranów Scen Polskich na czele, a „Skolimów” to „wypoczynek” w areszcie śledczym lub zakładzie karnym).
PRL-ogizmy: bar „Dziupla”, zakład w Falenicy (schronisko dla nieletnich przy ul. Jachowicza 4 w Warszawie, działające w latach: 1959-2022; obecnie Okręgowy Ośrodek Wychowawczy Warszawa-Falenica), samochody – Simca (francuski) i Nysa, papierosy „Belweder”, Sąd Powiatowy dla nieletnich zamieszkałych na Pradze w Al. Świerczewskiego (obecnie to Al. Solidarności 127, a Sąd Rejonowy dla Pragi mieści się przy ul. Terespolskiej 15A).
(*) informację tę zaczerpnięto z niezwykłej strony internetowej o starej Saskiej Kępie:
https://www.saskakepa.waw.pl/saska-kepa/stara-saska-kepa-i-jej-mlodziez?page=2