- Autor: Bielicki Marian Leon
- Tytuł: Walka o bawełnę
- Wydawnictwo: Prasa Wojskowa
- Rok wydania: 1950
- Nakład: 30000
- Recenzent: Robert Żebrowski

Tym razem bez bakterii i wirusów – tylko same „białe złoto”
Mariana Bielickiego znamy z dwóch kryminałów (jako Stefan Lemar) i dwóch książek sensacyjnych. Postanowiłem sięgnąć w BN po jego opowiadanie o intrygującym tytule „Walka o bawełnę”, by poszukać w nim wątku sensacyjno-kryminalnego. Recenzowana pozycja liczy 45 stron, a jej cena okładkowa to 50 zł.
Akcja toczy się w Uzbeckiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej, w roku 1944 [jest informacja, że walki toczyły się już pod Warszawą].
W mieście Fergana zarządzono, że uczniowie i uczennice z klas siódmych, ósmych i dziewiątych wszystkich szkół wyjadą na dwa tygodnie do kołchozu „Kizył Jul” na zbiór bawełny. Pojechali tam też uczniowie z polskiej szkoły imienia Tadeusza Kościuszki. Byli wśród nich m.in. Halinka Borecka, która napisała z tego wyjazdu reportaż, a który został zamieszczony w gazecie, a także Tolek Strzelak, który na czas prac w kołchozie został brygadierem [raczej brygadzistą]. Zapas żywności na wyjazd przydzielił szkole Związek Patriotów Polskich.
Niestety książka rozczarowała mnie. Jest w niej walka, ale o możliwość wyjazdu do kołchozu, walka z uczniami-leniuchami niewyrabiającymi norm oraz walka o w ramach współzawodnictwa o jak najwyższe wyniki w zbiorze bawełny. W opowiadaniu nie ma niestety szpiegów, dywersantów i sabotażystów. Nie ma też morderców i innych przestępców. Nie ma również jakiejkolwiek bakterii, wirusa, czy innych drobnoustrojów. Czas bakterii 0,78 w twórczości M.L.B. miał dopiero nadejść i to dość szybko, bo już za rok. Ten typowy produkcyjniak – tak jak w przypadku wielu innych autorów kryminałów – był dla pisarza przepustką do dalszej kariery. To fajnie, że tak ładnie napisał o polskich dzieciach pomagających w osiąganiu dobrobytu w ZSRR. Szkoda tylko, że nie wyjaśnił w jakich okolicznościach znalazły się te nasze dzieci w Uzbekistanie i kto za tym stał.
USRR-logizmy: kok-czaj (zielona herbata), nass – tytoń do żucia, pilaw – potrawa z ryżu, baraniny i korzeni.
