- Autor: Alain Jost i Thierry Culliford (scenariusz), Jeroen De Conick (rysunki), Nine Culliford (kolory)
- Tytuł: Smerfolicjanci (Les Schtroumpfs de l’ordre)
- Wydawnictwo: Egmont
- Seria: Klub Świata Komiksu (album nr 2858)
- Cykl: Przygody Smerfów (tom nr 30)
- Rok wydania: 2023
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Lala lalalla la, czyli Niebiescy na tropie sabotażysty
Długo czekałem na to, by i w cyklu komiksów o Smerfach znaleźć jakiś o tematyce kryminalnej. Niestety nie jest to komiks milicyjny, czy policyjny, ale smerfolicyjny. Przypomnę, że te niebieskie i ubrane na biało (poza Papą Smerfem i Smerfetką) skrzaty wymyślił belgijski scenarzysta i grafik Pierre Culliford (1928-1992) używający pseudonimu Peyo. Wśród jego następców, którzy kontynuują serię, jest też jego syn – Thierry. Recenzowana pozycja liczy 48 stron, a cena okładkowa to 29,99 zł.
Akcja toczy się w wiosce Smerfów (liczącej tak na oko co najmniej 60 mieszkańców) i w pobliskim lesie. W związku z licznymi zaburzeniami ładu i porządku. Na wniosek Papy Smerfa stworzono kodeks dobrego zachowania Smerfów, czyli zbiór zasad smerfujących, co można, a czego nie należy robić. Papa Smerf powołał też parę smerfolicjantów, którzy mieli czuwać nad przestrzeganiem kodeksu, a Smerfy nie respektujące zawartych w nim zasad, karać odbieraniem części przydziału orzechów laskowych, które stanowiły w wiosce największy przysmak. W skład patrolu – jako dowódca (dwa orzechy na pagonach niebieskiego munduru) – wszedł Ważniak (to ten przemądrzalec w okularach) i jako jego zastępca (jeden orzech na pagonach) – Osiłek (to ten z wytatuowanych czerwonym sercem). Wykroczeń było wiele, a co za tym idzie wiele razy musiała interweniować smerfolicja. Ale wykroczenia nie są w zainteresowaniu naszego Klubu, więc tematyki tej rozwijać nie będę.
Przestępstwa zaistniały po otwarciu wielkiego letniego festiwalu Smerfów. Ktoś regularnie dokonywał aktów sabotażu, stanowiących zagrożenie zdrowia dla osób korzystających z przygotowanych atrakcji. Uszkodzona została zjeżdżalnia, naruszono mocowanie ciężkiego, stalowego dzwonka, lina do zawodów w jej przeciąganiu została nadcięta, a do worków, w którym odbywał się wyścig wsypano proszek wywołujący swędzenie. Wreszcie na scenie został umieszczony napis: „Zrobię to ponownie!”. Smerfolicjanci podjęli energiczne śledztwo. Ważniak przyjął, że sprawcą musi być ta osoba, która nie została pokrzywdzona w wyniku sabotaży. W toku prowadzonych czynności sprawdzał, czy któremuś ze Smerfów nie zostały ślady po farbie, którą zostało wykonane graffiti, zabezpieczył ślad traseologiczny i porównywał go z buto-skarpetkami Smerfów, a wreszcie podjął decyzję o zorganizowaniu zasadzki na przestępcę. Działania sabotażysty nie ustały, a momentem kulminacyjnym było podpalenie składziku, w którym były przechowywane fajerwerki. Wykrycie sprawcy smerfolicja zawdzięczała Papie Smerfowi i jego pułapce.
Zrobię coś, czego nie powinno robić się w recenzjach, a mianowicie zdradzę tożsamość sprawcy. Otóż okazał się nim … Smerf! Żeby jednak właściwie zrozumieć te ostatnie zdanie trzeba przeczytać komiks! Muszę przyznać, że wątek kryminalny był dla mnie ciekawy, tak samo jak smerfne były czynności wykrywcze. Ogólnie komiks jest smerfastyczny i powinien się spodobać nie tylko dzieciakom, ale i tym, którzy z zapartym tchem śledzili – wieki temu – przygody Smerfów w telewizji., czyli ich rodzicom i dziadkom.
