Agatha Christie – Zło czai się wszędzie 241/2025

  • Autor: Agatha Christie
  • Tytuł: Zło czai się wszędzie
  • Wydawnictwo: Czytelnik
  • Seria: z Jamnikiem
  • Rok wydania: 1971
  • Nakład: 120290
  • Przekład: Tadeusz Jan Dehnel
  • Recenzent: Mariusz Młyński

Herkules Poirot spędza urlop w hotelu na Wyspie Przemytników gdzieś w hrabstwie Devon i jest przekonany, że nic mu go nie zakłóci („Chcę wypocząć. Nie w głowie mi żadna ponura zbrodnia”). Szybko jednak stwierdza, że „morderstwo było nieuniknione” – wśród gości przebywa bowiem aktorka rewiowa Arlena Marshall o której mówi się, że „każdą godną uwagi postać w spodniach, która zbliży się do niej na sto kroków, uważa za potencjalną zdobycz”. Kobiety zaczynają więc do niej natychmiast pałać nienawiścią – ale kiedy Arlena Marshall zostaje znaleziona martwa na plaży policyjny lekarz stwierdza, że udusił ją mężczyzna. Śledztwo prowadzi miejscowa policja, a Herkules Poirot jej nienachalnie towarzyszy.

To jest po prostu klasyka gatunku, którą raz na jakiś czas wypada przeczytać, choćby dla samej przyjemności przeczytania. Postacie są świetnie zarysowane, intryga jest klarowna, a akcja, mimo tego, że jest statyczna i kameralna, wciąga niczym lotne piaski. Właściwie to trudno powiedzieć coś więcej – po prostu dobrze z tą książką spędzić czas.

Ale przyjemność czytania byłaby jeszcze większa, gdyby przekład był trochę lepszy – dziś nie ma problemu ze znalezieniem oryginalnego tekstu i kilka porównań można dokonać. Mnie osobiście irytuje spolszczanie imion: Stephen staje się Stefanem, Christine Krystyną, Emily Emilią, a Patrick Patrykiem. Ktoś powie, że się czepiam – ale czy dziś mówimy Katarzyna Bush, Jerzy Michael czy Stefan King? Spolszczone są też nazwy geograficzne: mamy więc Zatoczkę Chochlika, Zatoczkę Mew i Wyspę Przemytników – tu jednak jest to naturalne, bo nie mówimy przecież Gulf of Mexico albo Hawaii. Pytanie też, dlaczego w polskim tłumaczeniu hotel „Jolly Roger” nazywa się tylko „Roger”? przecież to taka różnica, jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym. Komiczne jest tłumaczenie godzin: „a quarter to twelve” to „trzy na dwunastą” – no i w sumie dobrze ale to jest regionalizm znany w dawnej Galicji i nie każdy musi go znać. Na następnej jednak stronie lekarz mówi, że Arlena Marshall została uduszona „nie wcześniej niż za kwadrans jedenasta” – a może tłumacz chciał dać do zrozumienia, że panna Brewster pochodzi z Krakowa, a doktor Neasdon z Warszawy? Ale i tak „truskawką na torcie” jest przypomnienie Poirotowi historii z Egiptu, kiedy „został zamordowany Linnet Ridgeway”.

Książkę wydano w Polsce pod trzema tytułami: w 1947 roku jako „Hotel na wybrzeżu”, w 1971 jako „Zło czai się wszędzie” (ten zwrot pojawia się w polskim przekładzie trzy razy, a w oryginale ani razu i dlatego niezłą zabawą jest znalezienie tych fragmentów, za każdym razem innych, które tłumacz przerobił na to sformułowanie), a w 1993 roku jako „Zło, które żyje pod słońcem” – i tytuł i przekład są tu najwierniejsze oryginałowi. A jak ktoś chce, to może znaleźć nakręcony na podstawie tej książki film z Peterem Ustinovem jako Herkules Poirot – w TV był chyba bardzo dawno temu.