Odrobina fałszerstwa – Marzena Pustułka 20/2013

  • Autor: Obuch Marta
  • Tytuł: Odrobina fałszerstwa
  • Wydawnictwo: Muza S.A.
  • Seria:
  • Rok wydania: 2008
  • Nakład:
  • Recenzent: Marzena Pustułka

LINK Recenzja Anny Lewandowskiej

Seksowny gorsecik i pończoszki czyli bardzo skuteczna kobieca broń

Bardzo zgrabnie i zabawnie napisany kryminał „na wesoło”. Nie ma tu ponurych zbrodni, psychopatów czyhających na naiwną ofiarę, groźnych morderców z rewolwerami ani przebiegłych agentów FBI.

Jest za to mnóstwo dobrego humoru, wiele mądrości życiowej i niewielka, ale konkretna afera w świecie dzieł sztuki. Akcja rozgrywa się wokół domu aukcyjnego w Katowicach ( bliskie memu sercu miasto, bo właśnie tam przez pięć lat pobierałam nauki o historii ruchu robotniczego, różnych doktrynach polityczno-prawnych tudzież międzynarodowych stosunkach politycznych i ekonomicznych – już nie aktualnych ). Główną bohaterką jest pracownica tej placówki – śliczna młoda kobieta Jola , wojująca feminista zresztą. Jola jest ekspertem od dzieł sztuki, organizuje wystawy, aukcje i zajmuje się wieloma innymi rzeczami zleconymi jej przez szefa, czyli właściciela Domu Aukcyjnego, niejakiego Wąsa. Tak się złożyło, że po wielkiej kłótni z właścicielem mieszkania , które wynajmowała, Jola zmuszona została do zamieszkania u koleżanki ze studiów, której mąż jest artystą – malarzem. Będzie to miało duży wpływ na Joli życie prywatne i zawodowe, a dla czytelnika będzie nieustającym źródłem dobrej zabawy ( szczególnie dla czytelniczek, bo facetów może to mniej bawić). Przyjaciółka Joli jest bowiem typowa kurą domową, bezustannie sprzątającą, gotującą , prasująca i piekącą przysmaki, jej mąż – nadętym bufonem, który nie potrafi nawet zamieszać sobie cukru w herbacie. Normalnie koszmar. Jola, wprawdzie po wielu wahaniach, ale podejmuje w końcu próbę wyrwania przyjaciółki z domowego kieratu uświadamiając jej , że jest piękną, młodą kobietą, wystarczy trochę o siebie zadbać, ubrać się i odpowiednio wychować męża. Jej starania doprowadzają do wielu przezabawnych sytuacji i w końcu dziewczyny osiągają więcej niż zamierzony efekt. Ale to tylko jedna strona medalu, czyli jeden z wątków książki, chociaż wcale nie taki uboczny, bo ściśle związany z zawodowym życiem Joli, w którym nasza bohaterka jest równie aktywna. Poprzez różne swoje spostrzeżenia, obserwacje, a przede wszystkim wiedziona instynktem Jola wpada na trop afery, której głównym motywem jest fałszerstwo dzieł sztuki. Może niekoniecznie muszą to od razy być Leonardy, Rubensy czy Picassy, ale wystarczająco dobre obrazy aby sporo zarobić. Do pracy śledczej Jola wciąga niechcący kolegę z pracy, nowozatrudnionego sprzedawcę w sklepie z antykami, który jest prowadzony przez dom aukcyjny. Powodem jest tu nie tylko konieczność męskiego wsparcia, ale , mówiąc bez ogródek, czysto kobiece zainteresowanie przystojnym młodym człowiekiem, bo Jola jest aktualnie singielką. Życie prywatne i perypetie zawodowe bohaterki splatają się nieustannie, a wszystko opisane jest żywym, barwnym językiem, z olbrzymią dawką dowcipu i dobrego humoru. Bardzo polecam, czyta się z prawdziwą przyjemnością i dużym zainteresowaniem, bardzo intrygujący jest zarówno wątek kryminalny jak i życiowe perypetie bohaterek.

Ciekawe, dlaczego mężczyźni zawsze piszą kryminały pełne trupów, psychopatów, gwałcicieli i morderców ( np. Krajewski, Czubaj, Wroński ), a tylko kobiety potrafią napisać naprawdę miły , zabawny , a przy tym cholernie intrygujący kryminał? Tak spojrzeć na zbrodnię z przymrużeniem oka ? (np. Olga Rudnicka, Maja Kotarska , Marta Obuch i wiele innych). Ta refleksja nie oznacza bynajmniej, że nie lubię czytać w/w autorów – facetów (wręcz przeciwnie), ale zastanawiające jest , że męskie kryminały są zawsze ponure, wręcz wstrząsające, natomiast kobiece są miłe, ciepłe i pozostawiają po sobie uczucie rozbawienia i nadziei, że świat jednak nie jest wcale taki zły.

No cóż, pani Joanna Chmielewska powinna być szczęśliwa, że jej prekursorska praca wtargnięcia na „kryminalne pole” z zabawną i przesympatyczną bohaterką – kobietą znalazła tyle wspaniałych kontynuatorek. I nie ma tu mowy o naśladownictwie, każda z autorek ma swój własny styl, a wszystkie są świetne.