Wysoka gorączka – Norbert Jeziolowicz 117/2011

  • Autor: Nakonieczny Ryszard
  • Tytuł: Wysoka gorączka
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1988
  • Nakład:
  • Recenzent: Norbert Jeziolowicz



Dolar jako fundament Peerelu

Gdyby ktoś przeczytał  tylko jedną powieść milicyjna i trafił przy tym na „Wysoką gorączkę”, to niewątpliwie uznałby Klub MOrd za stowarzyszenie masochistów, którzy uwielbiają się katować czytaniem złych książek.

I właściwie to pierwsze zdanie byłoby już wystarczające jako cała recenzja, ale mogłoby to zostać uznane za  nieco sztuczne nabijanie indywidualnej statystyki recenzenckiej i jako takie byłoby zachowaniem nagannym. Aczkolwiek muszę przyznać, że lektura dzieła Ryszarda Koniecznego to zajęcie zaiste bardzo frustrujące: czytelnik zaczyna myśleć z niechęcią nawet o odpowiedzialnej za tę publikację pani redaktor wydawnictwa Iskry, jako że jej przynajmniej za to płacili pensję, a biedy recenzent musi się męczyć  z czystej miłości do  literatury.

Najczęściej staram się przytaczać w moich recenzjach chociażby skrótową informację o fabule, ale w tym przypadku kompletnie mija się to z celem, jako że w dużej mierze jest ona pozbawiona większego sensu i ma charakter nie do końca powiązanych ze sobą wątków. Jak zwykle w przypadku  osób, które paranie się powieścią  kryminalną traktowały jako zajęcie jako sprawę wstydliwą, większość powieści dedykowana jest relacjom z życia wewnętrznego jej bohaterów. Coś na kształt rzeczywistej fabuły kryminalnej zaczyna się wykluwać dopiero gdzieś tak po 2/3 książki, kiedy to zabity zostaje jeden z funkcjonariuszy śledzących jednego z potencjalnych przestępców.

Autor przedstawia nam świat dwubiegunowy: z jednej strony mamy świat mundurowy, złożony z milicjantów, dla których służba jest jedyna formą życia, a z drugiej odrażający moralnie świat „niebieskich ptaków”, cinkciarzy, mniejszych lub większych oszustów i morderców, a także pozornie uczciwych ludzi ulegających z ochotą każdej pokusie do kradzieży. A jest o czym pisać,  ponieważ — jeśli dobrze naliczyłem — to trupów mamy w tej relatywnie krótkiej, 158-stronicowej powieści,  aż cztery sztuki. Elementu przestępczego jest jednak ilościowo na tyle dużo, że strata czterech bohaterów jeszcze nie wyludnia sceny, na której rozgrywa  się ta powieść.

W świecie milicjantów także nie wszystko jest w najlepszym porządku. I tak na przykład podwładni nie darzą przełożonych żadnym szacunkiem. W pewnym momencie pojawiają się nawet podejrzenia, że zabójcą milicjanta może być inny funkcjonariusz. Jest to co prawda moment bardzo krótki, ale już sam fakt, że taka wątpliwość może powstać w umyśle śledczego pokazuje, że Peerel był już wtedy w okresie schyłkowym i po prostu musiał upaść. Wszakże robak rozkładu  drążył  także jeden z filarów słusznie minionego systemu.

Ale o czy jest naprawdę ta „Wysoka gorączka” jeśli pominąć nieporadność autora i opowiedzianą w niej historię: chyba raczej o absolutnie religijnej roli, jaką pełnił dolar w gospodarce realnego socjalizmu. Każdy praktycznie modli się do dolarów, warunkują one dobre samopoczucie i pozycję społeczną i stanowią najważniejsze marzenie. Wszelkie relacji międzyludzkie oraz gospodarcze realizowane są w oparciu lub za pomocą  zielonych banknotów, a łapówkę w złotówkach może wziąć co najwyżej konduktor w pociągu (dla porządku: było to pięćset złotych w zamian za miejsce siedzące w przedziale służbowym). Nabycie w pewexie paczki papierosów marki „Dunhill” oraz zapalniczki „Ronson”  to najważniejsze wydarzenie w życiu jednego z młodych ludzi — dużo ważniejsze niż zamordowanie jego brata. Opis tego elementu peerelowskiej rzeczywistości będzie zapewne dla osób młodszych kompletnie niezrozumiały i surrealistyczny, ale zapewniam, że to jest absolutna prawda historyczna.

Nie można zaprzeczyć, że wszystko się od tamtych czasów w naszym kraju zmieniło, i to na lepsze. Ale z drugiej strony w czasie obecnych wakacji nawet do głównych wydań wiadomości wszystkich polskich stacji telewizyjnych i radiowych trafiają informacje o aktualnym kursie franka szwajcarskiego.