Wieczór przy Oak Lane – Marzena Pustułka 76/2011

  • Autor: Jonathan Trench
  • Tytuł: Wieczór przy Oak Lane
  • Wydawnictwo: KAW
  • Seria: Czerwona Okładka
  • Rok wydania:1984
  • Nakład: 150000
  • Recenzent: Marzena Pustułka

Feralny wieczór – pech czy kara za grzechy?

Jak nam wiadomo Jonathan Trench to pseudonim dwójki autorów – Jana Kraśko i Elżbiety Zawadowskiej – Kittel.

Wspólnie napisali oni i wydali pięć powieści kryminalnych : Czeka na mnie Tina,  Pięć butelek sherry i bukiet róż, Geniusz z Kimberley, Kasyno i właśnie Wieczór przy Oak Lane. Wszystkie te książki są interesujące i warte przeczytania, zdecydowanie jednak ta ostatnia jest, moim zdaniem najlepsza. Zadecydowała o tym bardzo oryginalna i rzadko spotykana w powieściach kryminalnych konstrukcja. Akcja nie rozgrywa się bowiem w jednym środowisku i w jednym, że tak powiem, ciągu. Miejsce akcji są różne miejscowości na terenie Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii. Całość składa się z sześciu rozdziałów podzielonych na podrozdziały. Każdy kolejny rozdział poświęcony jest innej sprawie , mniej lub bardziej kryminalnej,  rozdział szósty zawiera wyjaśnienia zagadek, zakończenie i tragiczny , aczkolwiek spodziewany,  finał. Żeby nie było wątpliwości, że kolejne rozdziały to nie oddzielne, nie powiązane ze sobą opowiadanka,  w każdy kolejny rozdział wplątany jest fragment historii i działalności małej bojówki terrorystycznej ( biorąc pod uwage dyskusję członków tej grupy szybko domyślamy się, że chodzi o IRA). W rozdziale I ginie tragicznie w katastrofie małej, prywatnej awionetki żona znanego arystokraty lorda Gordona, która zresztą miała kochanka, młodego pilota. Samolocik wpada do jeziora, nie ma żadnych śladów, koniec, kurtyna. W rozdziale drugim w samobójczym wypadku samochodowym ginie młody arystokrata, rozchwiany psychicznie i emocjonalnie, prawdopodobnie narkoman, lekoman, zakochany na dodatek idiotycznie we własnej kuzynce. Koniec, kurtyna. W III rozdziale nieznany sprawca , przebrany za gońca z kwiaciarni (wystarczy odpowiednia czapka ) zabija mocnym uderzeniem w tył głowy żonę znanego, bogatego przemysłowca, wyjątkową idiotkę, wiedźme i typowego pasożyta społecznego. Też jej nie żałujemy. Koniec, kurtyna.
W rozdziale IV  w sposób praktycznie nie do wykrycia zostaje zamordowany paskudny „czarny charakter”, stręczyciel i szantażysta, producent filmów pornograficznych. Temu w ogóle należało się to od dawna. Koniec, kurtyna. Rozdział V natomiast opowiada o wyjątkowo wyrafinowanym zabójstwie dokonanym na osobie znanego naukowca zoologa, jednego z trzech startujących do Nagrody Nobla w tej samej dziedzinie. Koniec, kurtyna.
Dość swobodnie opowiadam o wydarzeniach, ale praktycznie  w każdym wypadku w zasadzie z góry wiadomo kto zginie i dlaczego , nie wiadomo tylko kto i jak to zrobi tym razem.  Zawsze wiadomo, komu mogło najbardziej zależeć na śmierci danej osoby, ale akurat ci potencjalni podejrzani mają tak niepodważalne alibi, że w ogóle nie wchodzą w grę. No więc co ? Wynajęli wspólnie płatnego zabójcę ? Że niby w hurcie taniej? Taka myśl sama się nasuwa, ale niestety nie „tą razą”. Taka konstrukcja książki, gdy w zasadzie nie ma żadnego śledztwa tylko wartko prowadzona akcja, rozgrywająca się na dodatek w różnych , pozornie nie związanych ze sobą miejscach i środowiskach, kiedy jednak wiemy, że wszystko musi mieć jakiś wspólny mianownik sprawia , że czyta się ten kryminał naprawdę z zapartym tchem, zastanawiając się tylko, co oni jeszcze wymyślą! Na dodatek w miły dla ducha czytelnika sposób rośnie napięcie związane z działalnością IRA, przygotowującą bez wątpienia jakąś spektakularną akcję. Majstersztyk, po prostu majstersztyk kryminalnej intrygi. Do tego interesująco  nakreślone postacie, barwny język, świetne opisy, pomysłowe sposoby na morderstwo prawie doskonałe. Czyta się naprawdę z przyjemnością i z ogromnym zainteresowaniem, a to przecież główny cel każdego pisarza – skupić uwage czytelnika i rozbudzić jego zainteresowanie .W tym przypadku autorom udało się to w 100%.