Układ ze śmiercią – Ewa Helleńska 141/2011

  • Autor: Kaczorowska Zofia
  • Tytuł: Układ ze śmiercią
  • Wydawnictwo: Czytelnik
  • Seria: Seria z jamnikiem
  • Rok wydania: 1979
  • Nakład: 100320
  • Recenzent:  Ewa Helleńska

LINK Recenzja Iwony Mejzy

DZIWNE  LOSY  MARY  MILSKY, CZYLI  „UKŁAD  ZE  ŚMIERCIĄ”  ZOFII  KACZOROWSKIEJ

Nie mam wątpliwości co do tego, że ojczyzną powieści kryminalnej jest Anglia.  Zanim jednak pojawiły się pierwsze klasyczne kryminały, powstawały utwory zapowiadające ten rodzaj literatury.  Do takich utworów — moim zdaniem — należy znana powieść Charlotte Brönte „Dziwne losy Jane Eyre”. Nie zamierzam streszczać tego utworu, gdyż jest on dość znany, a osoby, które nie znają go, mogą z łatwością odnaleźć jego streszczenia i omówienia. Żaden problem.

Fragment opowieści o przygodach Jane Eyre pojawia się jako motto książki „Układ ze śmiercią” Zofii Kaczorowskiej. Bohaterka tego utworu to Mary Milsky, mieszkanka Stanów Zjednoczonych, ale Polka z pochodzenia. Janek, kolega a później mąż Marysi, w pewnym momencie porówna ją do Jane Eyre.  Bo też łatwo zauważyć pewne podobieństwo losów obu pań, chociaż obie żyją w kompletnie różnych czasach.
Marysia, podobnie jak Jane Eyre, jest narratorką powieści, w  której występuje. Obie bohaterki zostały sierotami w bardzo wczesnym dzieciństwie, obie były przez pewien czas wychowywane przez swoje ciotki. W pewnym momencie losy tych dwóch postaci różnią się, ale w końcu sytuacja obu bohaterek staje się znów podobna. I Marysia, i Jane tracą jakiekolwiek oparcie w rodzinie i dzięki ogłoszeniom prasowym podejmują pracę w zamożnych domach. Jane trafia do domu niejakiego pana Rochestera, gdzie jest nauczycielką i wychowawczynią małej Adeli, natomiast Marysia, świeżo upieczona farmaceutka, trafia do domu pana Svensona, gdzie ma przygotowywać leki dla ciężko chorej żony swego pracodawcy.
Bohaterki obu książek mają poczucie, że w ich otoczeniu dzieje się coś dziwnego, atmosfera robi się tajemnicza, napięcie rośnie i czytelnik nabiera podejrzeń, że i pan Rochester, i pan Svenson mają coś na sumieniu.  I tak rzeczywiście jest: obaj panowie mają na swoim koncie czyny — delikatnie mówiąc — niezgodne z prawem, przy czym winy Rochestera są znacznie mniejsze, bo nikogo nie zamordował, czego nie można powiedzieć o jego amerykańsko-szwedzkim odpowiedniku.  W obu jednak przypadkach czyny niegodne dżentelmena są związane z osobami ich żon. Obie książki kończą się happy endem, choć  te szczęśliwe zakończenia mają zupełnie inny ciężar gatunkowy.

Powieść Charlotte Brönte nie jest klasycznym kryminałem, bo gatunek ten w połowie XIX wieku jeszcze nie istniał. Mamy tu jednak motyw przestępstwa, zagadkę i atmosferę narastającego napięcia i tajemniczości. Nie ma tu również przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, detektywów czy policjantów.  Również w powieści Zofii Kaczorowskiej nie pojawiają się tego typu bohaterowie. Policjant pojawi się w zakończeniu powieści na moment, po to tylko, by zaaresztować przestępcę. Rozwiązanie zagadki pozostaje w rękach bohaterów obu utworów. Nie można więc uznać „Układu ze śmiercią” za typowy kryminał milicyjny, policyjny czy detektywistyczny, ale mamy tu do czynienia z przestępstwami, autorka stara się stworzyć aurę tajemniczości czy zagadkowości, a bohaterka przeżywa chwile niepokoju, wręcz grozy.  Ale czy wszystkie kryminały muszą być konstruowane według jednego schematu?  Czy potrafimy jednoznacznie zakwalifikować do grupy tradycyjnie pojmowanych kryminałów książki Joanny Chmielewskiej?

Kaczorowska świadomie nawiązuje do klasycznej pozycji literatury angielskiej, świadomie konstruuje współczesną wersję pewnych literackich motywów.  Na pewno trudno uznać jej książkę za arcydzieło literatury sensacyjnej czy kryminalnej, ale też rywalizowanie z Charlotte Brönte czy wybitnymi twórcami kryminałów z całą pewnością nie było celem pisarki. Jeśli ktoś nie zna recenzowanej przeze mnie powieści, powinien po nią sięgnąć. Mimo pewnych naiwności i uproszczeń ma ona pewną zaletę: jest inna niż większość znanych kryminałów, i to pod wieloma względami.