Płotki giną pierwsze – Marzena Pustułka 128/2011

  • Autor: Marinina Aleksandra
  • Tytuł: Płotki giną pierwsze
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
  • Seria: Mroczna Seria
  • Rok wydania: 2009
  • Nakład:
  • Tłumacz: Aleksandra Stronka
  • Recenzent: Marzena Pustułka

Moskiewski Herkules Poirot w dżinsach

Jestem zauroczona rosyjską współczesna literaturą kryminalną. Płatowa, Doncowa , Marinina zdecydowanie nadają jej ton. Piszą o kobietach, ale przecież nie tylko dla kobiet.

Może to dziwne, ale kiedyś, za czasów ZSRR,  nie lubiłam rosyjskich kryminałów, po prostu  irytowały mnie. Jednak te współczesne to zupełnie inna bajka, inny styl, inny po prostu ciężar gatunkowy. To samo można powiedzieć o polskich  współczesnych kryminałach. Książek Krajewskiego, Czubaja,  Miłoszewskiego czy mojej ulubionej Olgi Rudnickiej nikt nie nazwałby literaturą płytką, lekką , łatwą i przyjemną dla ćwierćinteligentów, jak zwykło się mawiać w dawnych czasach o książkach Kłodzińskiej, ZZ-Z czy Edigeya ( chociaż ja nigdy się z tym nie zgadzałam, bardzo często był to po prostu snobizm – na półce Dostojewski, a do poduszki – kryminał!!). Omawiana pozycja to moje pierwsze spotkanie z Anastazją Kamieńską, majorem – analitykiem z moskiewskiej milicji, ale na pewno nie ostatnie. Bohaterka Marininy jest doprawdy nietuzinkową kobietą. Jej niezwykłość nie polega jednak na umiejętności strzelania, biegania i walki wręcz ( czyli umiejętności, w których nam kobietom trudno sprostać facetom – no, chyba że się jest Larą Croft), jej niezwykłość to wybitna inteligencja i wyjątkowa umiejętność analizowania faktów i dostępnych informacji oraz wyciągania nad wyraz trafnych wniosków. I tu nie może się z nią równać żaden mężczyzna. W umiejętności efektywnego wykorzystywania  swoich analitycznych zdolności Nastka podobna jest do  niezapomnianego Herkulesa Poirot, który zwykł mawiać , że na nic wszystkie techniki śledcze i cała machina kryminalistyczna, jeśli nie umie się używać swoich „szarych komórek”. Tym razem Nastka Kamieńska musi rozwiązać sprawę niezwykle zagadkowej serii morderstw młodych mężczyzn, których tajemniczy snajper „załatwia” regularnie w każdy weekend w okolicach Moskwy. Co łączy ze sobą kolejne ofiary? Czy jest jakiś wspólny mianownik tych zbrodni? Jak przewidzieć i zapobiec kolejnym? Do tego dochodzą jeszcze grube przekręty w jednej z fabryk na Uralu, tajemnicza śmierć urzędnika zajmującego się sprawami cudzoziemców,  morderstwo młodego milicjanta, prowadzącego śledztwo w sprawie uralskich przekrętów, korupcja, łapówkarstwo i najprawdziwsze mafijne porachunki. Do wyboru , do koloru. Nasza bohaterka dochodzi do wniosku, że może wszystkie sprawy należałoby połączyć….Ale od czego zacząć? Stara się jej pomóc wysoki urzędnik MSW, który, sam oskarżony o korupcję i mataczenie w śledztwie,  postanawia ukrywać się do czasu wyjaśnienia sprawy. Chce pomóc, ale do kogo może się zwrócić? Komu zaufać? Kto jest naprawdę sprzymierzeńcem, a kto ukrytym kretem? Doprawdy, wszystko jest bardzo zagmatwane,  a niespodziewane zwroty akcji powodują duży zamęt w naszych głowach. Wiele szczegółów z życia zarówno zwykłych obywateli jak i mafijnych tuzów powoduje, że książka jest jeszcze bardziej interesująca, pozwala poznać mentalność i życie codzienne współczesnego społeczeństwa rosyjskiego, i nie jest to obrazek do końca pozytywny…ale w końcu czy akurat my możemy pierwsi rzucić kamieniem? Chyba jednak nie.
Książkę bardzo polecam, czyta się szybko i z dużą przyjemnością. Jest interesująca pod każdym względem.