Kiedy wracają umarli – Ewa Helleńska 15/2011

  • Autor: Minkowski Aleksander
  • Tytuł: Kiedy wracają umarli
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Ewa wzywa 07
  • Zeszyt nr 36
  • Rok wydania: 1971
  • Nakład: 100260
  • Recenzent: Ewa Helleńska

LINK Gazetowiec – Marcin Dor, Zagadka majowej nocy

„KIEDY  WRACAJĄ  UMARLI”  CZYLI  JAK  MOŻNA BYŁO PRZEMYCAĆ ZŁOTO  I  WALUTY

Trzydziesty szósty zeszyt serii „Ewa wzywa 07…” to utwór Aleksandra Minkowskiego „Kiedy wracają umarli”.

Narracja tego dzieła jest prowadzona dość nietypowo — znajdują się tu fragmenty doniesień prasowych, notatki Marcina — jednego z bohaterów, młodego marynarza, wmieszanego w jakieś podejrzane interesy, raporty porucznika Bladego, prowadzącego śledztwo, zapiski redaktora Derkacza, który pisuje reportaże kryminalne i w związku z tym wyciąga z przedstawicieli MO wszelkie możliwe informacje.  A wszystko zaczyna się od notatek prasowych, które trochę przypominają nam początek „Rudej modelki’ Dominika Damiana. Na dzikiej plaży w pobliżu Sopotu znaleziono zwłoki Agnieszki Brel, studentki Akademii Medycznej w Gdańsku. Lekarze sądowi wykluczyli możliwość zbrodni na tle seksualnym, nie wchodził też w rachubę mord rabunkowy, gdyż przy dziewczynie znaleziono torebkę ze sporą sumą pieniędzy, złoty zegarek i cenny pierścionek. Agnieszka miała opinię skromnej, solidnej i bardzo dobrej studentki, co było dziwne zważywszy, że dziewczyna była pięknością. Jak zeznała Krystyna, współlokatorka Agnieszki z akademika…

„- Ona była naprawdę śliczna, panie kapitanie.  Audrey Hepburn z „Wojny i pokoju” , nawet ładniejsza jeszcze, tak przynajmniej twierdzili niektórzy z kolegów. Zawsze kręcił się przy niej tuzin zakochanych.
– Miała narzeczonego?
– Nie. Raczej nie. Gdyby miała, wiedziałabym o tym, byłyśmy przecież przyjaciółkami.  Twierdziła, że o małżeństwie zacznie myśleć po studiach, a tak nie warto sobie zawracać sobie głowy.  Nie interesowała się żadnym chłopakiem.”

W zeznaniach Krystyny pojawia się brat Agnieszki, Krzysztof, marynarz. Potem okaże się, że marynarz Krzysztof to Marcin, marynarz, ale nie brat zamordowanej dziewczyny.  Z przedstawionych w książce notatek Marcina wynika, że podczas rejsu odwiedza on jakieś tajemnicze osoby i odbiera tam sztabki złota ucharakteryzowane na mydełka. Rzekome mydełka trafiają do narzeczonego Krystyny, znanego jubilera, Antoniego Wojdy.  Akcja gmatwa się jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że Agnieszka była siostrzenicą pewnego zamordowanego magazyniera. O tym, że Wojda handluje złotem, wiedzą wszyscy, ale nikomu nie udało się go złapać na gorącym uczynku.  Po książce plączą się tajemniczy cudzoziemcy, ktoś widział Agnieszkę w Warszawie po jej śmierci, no i coraz trudniej zorientować się, kto jest kim.  Istny dom wariatów.  Zakończenia nie zdradzę, bo jest ono dość zaskakujące. Kto ciekaw, niech przeczyta. Chyba warto.