Cichy zabójca – Iwona Mejza 52/2011

  • Autor: Szolc Izabela
  • Tytuł: Cichy zabójca
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Nowy Świat
  • Seria:
  • Rok wydania: 2008
  • Nakład:
  • Recenzent: Iwona Mejza

Na obiecane przez Prezesa książki czekałam z niecierpliwością i ciekawością. Za robienie czegoś, co sprawia mi ogromną przyjemność miałam zostać wynagrodzona,co tę przyjemność spotęgowało.

Czekałam i doczekałam się. Dwie książki nieznanej i nie czytanej przeze mnie autorki sprawiły mi sporą niespodziankę, a ja lubię niespodzianki.”Cichego zabójcę przeczytałam jednym tchem i musiałam odczekać, przemyśleć.Są książki, po przeczytaniu których zaraz siadam i piszę, nie mam żadnych wątpliwości. Wiem co mi sie podobało, co wzbudziło wzruszenie,a co napawa obawą czy grozą.Być może na moje odczucia miała wpływ sytuacja w jakiej czytałam ksiażkę, po stracie bliskiej bardzo osoby, gdy zmysły i odczuwanie miałam wyostrzone. Myślę, ze dostrzegłabym fałsz lub próbę pisania czegoś, w jakimś stylu, tylko dlatego, że tak modnie. Dla mnie była to książka prawdziwa, poruszajaca szeroką skalę emocji, czasami wręcz wzruszająca.Nie wnikam, czy świat policji jest taki jak opisała autorka. Może taki, może całkiem inny. Zapewne zależy gdzie, zależy kto, zależy z kim. Procedury jako takie obowiązują wszędzie jednakowe, natomiast za procedurami stoi  zawsze jakiś człowiek, od którego zależy wszystko.O co w tym wszystkim chodzi? Komisarz Anna Hwierut ma skomplikowaną pracę, kłopoty z dzieckiem i nie potrafi sobie ułożyć życia osobistego. Kontakt z ojcem, ciężki,obarczony przeszłością.Mimo to postać ojca pani komisarz spodobała mi się i zapadła w pamięć.Czyli, gdyby nie była policjantką tylko wykonywała jakiś inny, także stresujący zawód pozostałe przejścia i przeżycia nie uległyby zmianie.Praca, otoczenie, poczucie zagrozenia towarzyszące pani komisarz,to w sumie chleb powszedni. Gdy się ściga zabójców,,maniaków, ludzi opętanych pragnieniem unicestwienia innych, z amibcjami pana Boga, to życie w jakimś momencie może okazać się ciężkie.To życie niesie także przeróżne doświadczenia.W tej książce są to doświadczenia negatywne.Jest w niej takie skupienie emocji, że przypomnienie sobie postaci przewijających się przez ksiażkę było dla mnie problemem.Pierwszym zawodowym problemem pani komisarz jest socjopata Wieńkowski, ksywa Wieniawski.Zdolny, uroczy, niestety zimnokrwisty zabójca. Potem przychodzą następne problemy, następne ofiary, których zabójców trzeba ująć i poprawić policyjne statystyki.
Książka warta przeczytania i zastanowienia się,gdzie są dobrzy ludzie, skoro wszyscy dookoła sa tacy źli.O ciężarze emocjonalnym jaki niesie ta książka niech zaświadczy jedno zdanie wypowiedziane przez kobietę, która zamordowała własnego meża…”-Czy wiesz jakie to uczucie kiedy patrzysz na kogoś, kogo kochasz i myślisz, a czasem nawet mówisz:”No umrzyj wreszcie! Czemu do cholery nie umierasz?!”…
/str.135/. To zdanie jest kwintesencją problemów i niemożności z jakimi borykaja się opiekunowie osób chorych na Alzhaimera lub, co częste w wieku starczym na Zespół Otępienia Starczego, bardzo podobny w objawach. Myślę, że to zdanie mówi wszystko o bezsilności, którą wtedy się odczuwa.
Problemy, problemy, niestety coraz częściej dookoła nas i w nas są same problemy. Nie ma radości w tej książce, ale myślę, że tego akurat nikt nie oczekiwał.