Zuzia na zamku Białej Damy – Waldemar Szatanek 160/2010

  • Autor: Niemycki Mariusz
  • Tytuł: Zuzia na zamku Białej Damy
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Skrzat
  • Seria: Detektyw Zuzia na tropie
  • Rok wydania: 2006
  • Nakład:
  • Recenzent: Waldemar Szatanek

„Ojciec pilnie poszukiwany…”

Okazuje się że i dziś się da. Mamy nastoletnią dziewczynkę Zuzie –  ładną , bystrą i rezolutną. Dodatkowo jej mama (równie piękna i mądra ) jest konserwatorem który na zlecenie restauruje po całej Polsce  zabytki.

Dzięki temu Zuzia ma okazję bywać w różnych miejscach i jak to w powieściach młodzieżowych bywa, wynajdować tam różne kłopoty, udaremniać przestępstwa itp.  W prosty sposób autor tworzy więc podkład pod całą serię przygód Zuzanny Nadobnej.
Mimo, że książka jest w nurcie powieści  wczesnomłodzieżowej czyta się bardzo ciekawie. Brak jest infantylizmu, przygoda jest skomplikowana i zgrabnie poprowadzona.
„Zuzia na zamku białej Damy” jest pierwszą z cyklu. Poznajemy Zuzę,  jej rodzinę , przyjaciół.
Zuza na co dzień mieszkanka Zielonej Góry tym razem dociera do Kórnika. Tam przyjdzie jej zmierzyć się ze złodziejami dzieł sztuki, mało rozgarniętymi policjantami i ….. duchami. Do pomocy zaś ma tylko grupę harcerzy i chęć zostania Detektywem.
Dodatkowo Zuza gorąco pragnie mężczyzny. Co byłoby dość dziwne jak na dwunastolatkę, gdyby nie to że ona tego mężczyzny potrzebuje na ojca. Jej matka bowiem nie ujawnia kim jest prawdziwy tata dziewczynki. Zuzia  więc nawet jak nie ma rodzonego taty,  to chciałaby jakiegokolwiek. Swata więc rodzicielkę z kim i gdzie tylko się da.
W trakcie powieści autor zasugeruje nam pewien trop dotyczący tożsamości ojca Zuzy ale sprawa nie wyjaśnia się jednoznacznie.
Za to jednoznacznie Zuza przyczynia się do udaremnienia kradzieży cennego obrazu i to mimo, iż szajka ma zlecenie z Niemiec i mnóstwo elektronicznych gadżetów. Wprawdzie herszt ucieka ale policja jednego z pomocników czyni świadkiem koronnym, więc być może sprawa będzie rozwojowa.
Rozwojowa na pewno jest seria o Zuzannie i jej detektywistycznych przygodach. Nie wiem wprawdzie czy ta książka zachęciła by mnie do czytania gdybym miał w tej chwili dwanaście lat, ale gdy kiedyś miałem te lata, to właśnie tak napisane książki Niziurskiego, Ożogowskiej  czy Bahdaja spowodowały, że po dziś dzień po nie sięgam. Czy tak będzie z powieściami Mariusza Niemyskiego ? Nie wiem ale szansa na sukces jest.
I tego życzę sobie, Wam i autorowi.