Zemsta „Wilka” – Ewa Helleńska 11/2010

  • Autor: Kłodzińska Anna
  • Tytuł: Zemsta „Wilka”
  • Wydawnictwo: MON
  • Seria: seria Labirynt
  • Rok wydania: 1990
  • Nakład: 60000
  • Recenzent: Ewa Helleńska

LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego

CO  MA  WSPÓLNEGO  KIJ  Z  KIEŁBASĄ?

Akcja powieści „Zemsta Wilka” Anny Kłodzińskiej toczy się w Warszawie w latach osiemdziesiątych, czyli w czasach pamiętnego kryzysu i transformacji. Komendy MO przemianowano na Urzędy Spraw Wewnętrznych, na czarnym rynku walutowym dzieją się niewyobrażalne rzeczy,  ceny szaleją,  paczka dobrych papierosów kosztuje nawet kilka tysięcy złotych.

Znany nam doskonale Szczęsny został podpułkownikiem,  gdyż po przejściu pułkownika Daniłowicza na emeryturę, został szefem wydziału zabójstw Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych, awans jednak nie bardzo ucieszył naszego bohatera.  Wiązał się on z pracą za biurkiem, a Szczęsny wyjątkowo tego nie lubił.

Niemal natychmiast po zmianach personalnych w SUSW zaczyna się seria dziwnych wydarzeń.  Najpierw ginie Jerzy  Ilnicki, inżynier elektronik, który właśnie wrócił z urlopu w Szwecji. Nic nie wskazywało na motyw rabunkowy – morderca zaatakował inżyniera wieczorem w parku, pozostawiając przy denacie portfel, zegarek i kluczyki od samochodu. Szaleniec jakiś, czy co?  Nieco później na terenie budowy znaleziono zwłoki kobiety. Zaraz potem zastrzelony został we własnym mieszkaniu niejaki Jasieński. Zabójstwo miało miejsce w nocy, a mimowolnym świadkiem zbrodni została narzeczona denata. Dziewczyna widziała przez mgnienie oka mordercę.

„ – To nie był człowiek – szepnęła.
– Jak to nie człowiek?  A co?
– Zwierzę.  To znaczy był to człowiek, ale miał twarz… to nie była twarz, ale pysk jakby psa czy wilka.  Widziałam długą sierść  na pysku, wyszczerzone kły.  Miał dzikie oczy, straszne!  Krzyknęłam, zrobiło mi się słabo.  Upadłam, uderzyłam się w głowę.  – Wymacała siniec w tyle czaszki i skrzywiła się boleśnie.  – Zemdlałam.  Pierwszy raz w życiu.”

Oczywiście nikt nie traktuje poważnie opowieści dziewczyny. Wilkołaki istnieją przecież jedynie w baśniach i wierzeniach ludowych,  kobieta była w szoku i zapewne coś się jej przywidziało. Wkrótce jednak tajemniczy człowiek-wilk atakuje kolejną osobę.  Niedoszła ofiara jest przekonana, że została zaatakowana przez wielkiego psa, okazuje się jednak, że rana na ciele Leszka Biguna nie została spowodowana przez psie zęby, a przez nóź.  Czy to możliwe, by dwie osoby miały jednakowe zwidy? Wkrótce wychodzi na jaw, że tajemniczy wilkołak zabija lub próbuje zabić właścicieli szarych volkswagenów.

Jak łatwo sobie wyobrazić, wspaniali podwładni podpułkownika Szczęsnego dopadną niezwykle ucharakteryzowanego mordercę i zamachowca i wyjaśnią motywy jego działania. Szczęsny nie wytrzyma i sam uda się na spotkanie ze zbrodniarzem, by go zatrzymać – ale wiadomo przecież, że to indywidualista,  oficer, który nie lubi dzielić się z nikim sukcesami, a tym bardziej nie lubi siedzieć za biurkiem.

Przy okazji Kłodzińska wprowadza nas w środowisko ludzi nie lubiących żyć zgodnie z zasadami prawa. Możemy się dowiedzieć, jak można było zdobyć fałszywe dokumenty (paszport z odpowiednią wizą na przykład). W kawiarniach spotykają się waluciarze,  niezbyt kryształowi handlarze, przedsiębiorcy, reprezentanci czarnego rynku. Wśród nich wyróżnia się niejaki Heniek, utalentowany choć leniwy fałszerz dokumentów. Heniek był kiedyś związany z pewną Dorotką, urodziwą brunetką.  Dorotka przekroczyła już trzydziestkę, związała się z kimś innym, ma dziecko.

„- Wciąż taka ładna?
Pan Franciszek skrzywił się lekko.
– Pogrubiała. Nogi jak kloce.  Młodość przeszła, skończyła się uroda.  – Westchnął.  – Wszystko ma swój koniec, z wyjątkiem kija i kiełbasy, które mają po dwa.