Uśmiech fortuny – Iwona Mejza 107/2010

  • Autor: Ziemski Krystyn
  • Tytuł: Uśmiech fortuny
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Ewa wzywa 07
  • Zeszyt nr 105
  • Rok wydania: 1979
  • Nakład: 100300
  • Recenzent: Iwona Mejza
LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego
Jak może zakończyć się romantyczna wycieczka? Odpowiedź jest prosta. Czasami znalezieniem  prawie  świeżego wisielca tak jak w „Uśmiechu Fortuny” Krystyna Ziemskiego inaczej Baxtona Allena a tak naprawdę Wiesława Godziemskiego, bardzo płodnego pisarza kryminałów.

Tutaj mamy fortunę trochę krzywo uśmiechniętą. Książka zaczyna się miło, powiedziałabym nawet  jak typowa powieść młodzieżowa. Ona i on , niedzielny wypad do Kampinosu. Dziewczyna ma nadzieję na opalanie i miłe nic nierobienie przez cały dzień. Chłopak odwrotnie, chce jej pokazać swoje ukochane miejsca a to oznacza  wędrówkę po dość rozległym obszarze. Ona, bo jej  zależy na nim, mimo poobcieranych/ niewygodne obuwie/ stóp , stara się nadążyć za nim i nie narzekać. W końcu ulga, odpoczynek śniadanie na polance i zamiar rozpalenia małego, dobrze zabezpieczonego ogniska. Dziewczyna szuka drewna, krzyczy, wybiega… i kończymy z młodzieżówką  a zaczynamy kryminał. Młodzi zawiadamiają posterunek w Kampinosie . Komendant tego posterunku , sierżant Konopka osobiście sprawdza informacje. Potwierdza, zawiadamia Komendę Stołeczną. Z ramienia Komendy Stołecznej śledztwem zajmuje się kapitan Andrzej Korcz. Sympatyczny, bada dokładnie wszystkie ślady, coś mu nie pasuje i słusznie. Wisielec, lat ponad trzydzieści, ubrany elegancko, zaopatrzony w złoty zegarek i rulon pieniędzy ale bez dokumentów. Po prostu NN. Po sekcji okazuje się, że to nie samobójca a ofiara zbrodni. Jedynym śladem jest list  znaleziony w dość nietypowej skrytce.  Nikt nie zgłosił zaginięcia, nikt go nie szuka, czas leci. Zaczyna się jak zawsze żmudna praca organów ścigania, kapitan Korcz trzyma rękę na pulsie.  Wiadomo, iż w  pobliżu miejsca powieszenia zwłok wykryto ślady opon należących do fiata 125p i drobinki materiałów, nietypowe odciski  butów. Tak jakby ktoś kogoś niósł, przystawał i opierał ciężar o podłoże.  I nagle cud. Zgłasza się osoba , która identyfikuje  nieboszczyka . Nie wystawia mu laurki, wręcz przeciwnie, chociaż pozornie to był przyzwoity człowiek .Teraz po nitce do kłębka kapitan Korcz prowadzi swoje śledztwo, znajduje motyw oraz podejrzanego. Okazuje się, że tak morderca jak i zamordowany bardzo , aż za bardzo lubili  pieniądze. Lubiła je także pewna piękna kobieta i to  kobieta właśnie jest kluczem do wszystkiego w tej opowieści.
Nie będę oczywiście pisała kto zamordował ani co oprócz pieniędzy było motywem zbrodni. To każdy sobie sam przeczyta i wyciągnie swoje wnioski. Ja po przeczytaniu tej niewielkiej książeczki, tylko 35 stron pomyślałam , nie, to niemożliwe. Takie rzeczy się nie zdarzają, takie przypadki!  Taki zbieg okoliczności! Gdyby nie przypadek nie ujęto by przecież mordercy, nie poznano by prawdy. I to zakończenie!  Nieprawdopodobne. Ale cóż , w książkach różne rzeczy się zdarzają i o tym trzeba pamiętać.
Jest taka życiowa prawda , o której się często zapomina, że chytry dwa razy traci , bo czasami tym co się traci jest wartość najcenniejsza czyli życie.