Śmierć czeka pod oknem – Adam Sykuła 72/2010

  • Autor: Edigey Jerzy
  • Tytuł: Śmierć czeka przed oknem
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1973
  • Nakład: 60000
  • Recenzent: Adam Sykuła

LINK Recenzja Aleksandry Fedyny

Śmierć czeka przed oknem czyli narkotyki z mleka

Podleśną, małą podwarszawską miejscowością wstrząsa tragiczne zdarzenie. Ktoś brutalnie morduje komendanta miejscowego posterunku MO. Z tego powodu w miejscowości panuje niezdrowe i rozplotkowane ożywienie.

Komenda Główna widząc, że samo morderstwo wygląda jakoś tak dziwnie i mocno nie pasuje do czynów karalnych, popełnianych zazwyczaj w Podleśnej, wysyła na miejsce swojego człowieka. Major Bronisław Niewarowny oficjalnie ma przejąć obowiązki komendanta posterunku w Podleśnej. Nieoficjalnie ma dyskretnie przeprowadzić śledztwo w sprawie morderstwa komendanta. Major Niewarowny jest znany ze swojego trudnego charakteru oraz z niekonwencjonalnych metod śledczych.
Po przybyciu na miejsce Niewarowny z trudem przebija się przez gąszcz zależności i koterii stworzonych przez Podleśny High-life i stwierdza, że właściwie każdy z „lepszych” mieszkańców miejscowości na dobrą sprawę mógł popełnić to morderstwo. Śledztwo utyka w martwym punkcie. Dopiero tajemnicze wydarzenia w podleskim liceum uświadamiają majorowi, że w grę mogą chodzić narkotyki i ich produkcja. Do tego milicjant nieoczekiwanie zyskuje sprzymierzeńców w prowadzeniu sprawy: niezwykle spostrzegawczą kierowniczkę miejscowego SAM-u oraz bandę miejscowych zakapiorów.

Powieść Edigeya została wydana w 1973 roku. Treść dotyka problemu narkotyków wśród młodzieży. Że jest to ówcześnie temat stosunkowo nowy i że organa ścigania nie za bardzo dają sobie z nim radę świadczy chociażby fakt, iż doświadczony oficer milicji pyta się w laboratorium kryminalistyczny czy do produkcji narkotyków można użyć… mleka. Z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się to nieco groteskowe. Ale na razie jest początek kolorowych lat siedemdziesiątych i o narkotykach Polacy mogą sobie co najwyżej poczytać w zagranicznych kryminałach. Problem narkotyków nie przypomina jeszcze plagi społecznej. Apokaliptyczny  ton zacznie pojawiać się w polskich kryminałach dopiero w połowie lat osiemdziesiątych (min. w powieściach Anny Kłodzińskiej).
Edigey zastosował w powieści ciekawy zabieg formalny: ukrył, nazwy miejscowości w których osadzona jest akcja. Jednak autor puszcza oko do czytelnika i oczywistą oczywistością jest to, że Podleśna to Podkowa Leśna, Ruszków to Pruszków a Rzęsów to podwarszawski Brwinów.

Autor zrobił to prawdopodobnie po to żeby nie odbierano „Śmierci” jako powieść z kluczem.
Edigey znakomicie sportretował życie małego miasteczka z jedną „ekskluzywną” kawiarnią oraz jednym SAM-em. Sportretowana Podleśna to grajdoł gdzie „wiedzą sąsiedzi kto gdzie siedzi” a każde spotkanie towarzyskie jest wylęgarnią plotek