Niewiarygodne przygody Marka Piegusa – Iwona Mejza 174/2010

  • Autor: Niziurski Edmund
  • Tytuł: Niewiarygodne przygody Marka Piegusa
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Seria:
  • Rok wydania: 1959
  • Nakład:
  • Recenzent: Iwona Mejza

 Okładka – Wydawnictwo: Jacek Olesiejuk

Niziurski jak dobre wino

Marek Piegus był zwyczajnym , trzynastoletnim chłopcem. Może miał trochę więcej piegów niż inni , ale jak sam mówił przyzwyczaił się do nich. Mieszkał w Warszawie z rodzicami w dwupokojowym mieszkaniu z kuchnią.

W jednym  pokoju mieszkali Piegusowie, drugi podnajmował sublokator pan Surma . Żeby się powierzchnia nie marnowała spał w tym pokoju także  kuzyn Alek a Marek Piegus odrabiał lekcje. Jak sam twierdził miał bardzo dobre warunki do nauki bo na przykład :….taki  Korniszon , proszę Pana to w ogóle nie ma gdzie się podziać z książką bo u niego w mieszkaniu jest spelunka. Wciąż grają w karty i piją . Więc chodzi po kolegach z lekcjami a w ostateczności  to, proszę pana jeździ tam i nazad autobusem , bo ma bilet miesięczny i w autobusie wkuwa….. Tak więc Marek miał świetne warunki do nauki ale uczyć się nie mógł bo cały czas zdarzały mu się jakieś michałki i najogólniej mówiąc prześladował go tak zwany pech.
Po dwudziestu pięciu latach przerwy sięgnęłam po „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”  by sprawdzić czy  tak jak przed laty lektura książki wciągnie mnie  od pierwszej strony i będzie trzymać w napięciu aż do sceny finałowej , czy też po  paru zdaniach odłożę książkę  i pomyślę , że albo ja się zestarzałam albo książka. Nic z tych rzeczy , czytałam z zapartym tchem  a wszystko co  było do zrobienia musiało poczekać na swoją kolej. Książki rozdział po rozdziale   nie zamierzam streszczać bo nie taka rola recenzji a i zapewne niejeden z nas w latach  młodości ją przeczytał , ale zachęcam do przeczytania jeszcze raz bo teraz czyta się ją zupełnie inaczej i widzi się szczegóły .
Sam główny bohater , niesamowicie pechowy chłopiec  ma  także niesamowite szczęście, oddanych , wiernych i nieustępliwych przyjaciół. Gdy znika przyjaciele zaczynają kojarzyć fakty  i postanawiają na własną rękę poszukać Marka . Muzyk , pan Cedur, przyjaciel pana Surmy  namawia do współpracy prawdziwego detektywa ,jednocześnie właściciela szkoły tańca przy ulicy Karolkowej Hippollita  Kwassa, znakomitego fachowca, byłego włamywacza. Książka została wydana w 1959 roku, śledztwo prowadzi detektyw, nie przypominam sobie , by w kryminałach milicyjnych dla dorosłych w tym czasie przewijał się jakiś  detektyw, bardziej kpiny czynników z zapędów detektywistycznych , ale może jednak…. Utkwiła mi w pamięci   scena pościgu  za starym i rozklekotanym Oplem Kapitanem  wołowatą Warszawą  przez  ulicę  Stalingradzką , urok tamtych lat i pytanie jak teraz nazywa się dawna ulica Stalingradzka,  z trasy wynika , że mogła prowadzić w okolice ogrodu zoologicznego, gdzie bohaterów spotkała niemiła przygoda  z pozytywnym finałem i prawie reklamą wody  kwiatowej spółdzielni pracy Przodownik „Siedem czarów”. Do poszukiwań włącza się także drużyna Teodora , doskonale poinformowani , zorganizowani  harcerze. Do takiej drużyny można było wstąpić bez wahania , harcerstwo jawiło się jako jedna wielka detektywistyczno- kryminalna przygoda i jeszcze ten patronat milicji i kapitana Jaszczołta .Niewątpliwie uroku przydają książce imiona i nazwiska , dźwięczne , pozostające w pamięci i już na zawsze kojarzące się z określonymi osobami. Tak jest zresztą we wszystkich książkach pana Edmunda Niziurskiego. Nie wiem jak można by było zapomnieć kim byli Wieńczysław Nieszczególny i doktor Bogumił Kadryll , Teoś Dusiciel zwany Czarnopalcym  i Chryzostom Cherlawy, ze wymienię tych , którzy od razu mi się przypominają.
Książka , jest pełnokrwistym kryminałem dla młodzieży i nie tylko /mamy wspaniałą strzelaninę , pościgi i zasadzki i oczywiście przemyślaną intrygę /, bo przecież coś musiało być powodem zaginięcia Marka . Bardziej  mam na myśli młodzież sprzed kilkudziesięciu lat ponieważ nawet jeżeli nie pamiętamy realiów lat pięćdziesiątych to w opowieściach przekazali nam je nasi rodzice a dla współczesnego nastolatka  wychowanego na grach komputerowych książka  może być  po prostu nieczytelna i niezrozumiała chociaż może się mylę.
Książki Edmunda Niziurskiego od wielu lat stoją na półkach mojej biblioteki, po „Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa” sięgnęłam po „Klub włóczykijów”, by odświeży
znajomość z  panami Nieszczególnym i Kadryllem . W kolejce stoi „Trzynasty występek”  i wiele, wiele innych a prawie każda z wątkiem sensacyjnym . Bez książek pana Edmunda Niziurskiego  nie wyobrażam sobie literatury dla młodzieży i dorosłych , literatury nie tylko  kryminalnej.