Stanisław Goszczurny „Jolka córka Mewy” – Druga seta 37

  • Autor: Goszczurny Stanisław
  • Tytuł: Jolka, córka Mewy
  • Wydawnictwo: Marpress
  • Seria:
  • Rok wydania: 1993
  • Nakład:
  • Recenzent: Iza Desperak
  • Broń tej serii: Druga seta

LINK Recenzja Ewy Adamczewskiej

Przypowieść o podartych rajstopach

Jolka, córka Mewy to drugi tom planowanej – i jak dotąd chyba niezrealizowanej – trylogii. Spotykamy tu bohaterów Mew kilkanaście lat później. To tytułowa Jolka, jej matka, ongiś portowa mewka i Kostek, jej ojciec. Właściwie nie wiadomo, skąd się wzięła Jolka, bo zakończenie Mew nie wspomina nawet o potencjalnym związku jej rodziców, ale pal diabli.
Drugi tom trylogii absolutnie niegodny jest polecenia. O ile w Mewach autor zarysował z pewną empatią i znajomością rzeczy problematykę „schodzenia na złą drogę”, to w Jolce śladu owej empatii nie ma. Goszczurny, podobnie jak inni pisarze zaskoczeni przełomem ustrojowym, próbuje dopasować się do oczekiwań rynku albo może odreagowuje dotychczasowe boje z cenzurą. W efekcie czytelnik obcuje ze scenami darcia rajstop na właścicielce (podobnie jak u Jerzego Urban na etapie między „Kibicem” a „Nie”), jak również opisami zastosowania gumowego penisa. Autor nie szczędzi nawet czytelnikowi opisu gwałtu kazirodczego – niedoszłego z powodu skrócenia tatusiowej kuśki przez córkę. Zresztą „kuśka” jest jednym z łagodniejszych słów w tym opisie. O ile Jerzy Edigey potrafił opisać w Strzale na dansingu zagadkę kryminalną z byłą mewką w tle, to Goszczurnemu nie udało się nawet stworzyć pośledniego utworu sensacyjno-rozrywkowego. Szanuję autora za Mewy, więc nie poprzestanę na tej konstatacji. Jolka jest świetnym dokumentem czasów transformacji, zwłaszcza jedno z opisanych zjawisk godne jest odnotowania. Jeden z bohaterów, Marek, facet Jolki, jest byłym policjantem, a obecnie właścicielem firmy ochroniarskiej i jednocześnie mózgiem gangu. Robi między innymi w samochodach. Ten świat, w którym między państwową policją, prywatną ochroną i organizacją przestępczą nie ma wyraźnych granic, znamy z książek rosyjskiej autorki, Aleksandry Marininy. Coś widocznie łączy polską transformację i popieriestrojkowe klimaty Wielkiego Brata.