Helena Sekuła „Pierścień Kalifa” – Druga seta 81

  • Autor: Sekuła Helena
  • Tytuł: Pierścień Kalifa
  • Wydawnictwo:
  • Seria:
  • Rok wydania: 2000
  • Nakład:
  • Recenzent: Anna Niklewska
  • Broń tej serii: Druga seta

LINK Recenzja Anny Błaszczyńskiej

Od drwala po sprzątaczkę

Kolejna powieść Heleny Sekuły zawiedzie zapewne zwolenników klasycznej powieści milicyjnej. Jak było w „Barrakudzie” którą miałam przyjemność recenzować, nie ma tu słowa o dzielnych porucznikach podporucznikach M.O.

To powieść wyjątkowo jak na Sekułę ma tylko dwie narratorki, dwie kobiety. Obie mają podobne pochodzenie z biednych rodzin, olśniewa je blask wielkiego świata a każda z nich boleśnie przeżywa zetknięcie z brutalną rzeczywistością. Rzeczywistość ta jest wyjątkowo

mroczna i nasiąknięta pesymizmem a pozytywnych postaci jest tu mało i to są głównie kobiety w starszym wieku jak np. babcia Anielki utrzymująca wnuczkę i niepełnosprawnego syna, Poetessa wszczepiająca w główną bohaterkę miłość do wieszczów narodowych. Klimat powieści jest dla mnie pamiętającej czasu późnych lat 70-siątych dość intensywny aczkolwiek niektóre sceny się nie zdezaktualizowały:” –Powiedziałam druga urzędniczka posadzona w okienku by informować. Spojrzała w dal przez Anielkę, posiliła się kęsem pączka, siorbnęła łyk herbaty-plujki. Oblizała palce i zdziwiła się, że petentka może jeszcze czegoś chcieć”. (str 246).

Powieść ta ma za to inne smaczki warte odnotowania. Czas trwania opiewa późne lata 70-siąte do upadku muru Berlińskiego. Jednym z głównych schwarzcharakterów jest jak opisano w piosence „mahoniowy gość sypiący zielonym”, ci, którzy pamiętają te czasy, przypominają sobie zapewne ten fenomen tak wyjątkowo trafnie opisany przez autorkę: „Piątkowi turyści przyjeżdżają na weekendy. Skandynawowie, gastarbeiterzy z Republiki Federalnej i przeważnie nie są to najsubtelniejsi chłopcy. Ściągają ich pod koniec tygodnia najtańsze lokale, najtańsze dziewczyny w całej Europie. Mężczyźni, których nigdzie indziej nie stać na markowe hotele, tu za cenę dniówki mogą kupić wszystko. Na dzień dwa, przestają być drwalami, subiektami, sprzątaczami ulic, służącymi w domach starości i przemieniają się w selfmade manów. Niedzielnym rankiem odlatują charterami, uwożą kaca i podbudowane ego.(str 28).

Ten, kto chociaż raz leciał niedzielnym samolotem do Skandynawii w tym czasie to wie, o co autorka ma na myśli.

Książka ta wydana w 2000 jest jeszcze bardziej krytyczna w swojej wymowie niż poprzednie dzieła tej autorki. Znajdujemy w nich nawet ślady ingerencji polityki w życie szarego człowieka: „Nikt się nie wzruszył chorym dzieckiem Dobrej pani, kiedy o dwunastej w nocy wyłamali drzwi do mieszkania, bo nie chciała otworzyć i wywlekli ją, jak stała do milicyjnej suki, powieźli w grudniową noc. Załadowali w samolot. A przez całą drogę dręczyli pozorami zsyłki na Syberię. No tak. Dobra Pani miała na hipotece politykę (str. 50-51)”.

Później przenosimy się do Berlina i to nie tego znanego z przewodników. Jest to miasto pełne narkotyków, przemocy, prostytutek, podejrzanych nocnych klubów oraz nielegalnych emigrantów różnorakiej narodowości, ciemne i mroczne, pełne podejrzanych interesów.

Intryga książki jest nawet jak na Helenę Sekułę wysoce nieprawdopodobna: jak już wspomniałam, jest to opowieść o dwóch kobietach. Jedna dorasta w latach piątych Polsce lat 70-80 siątych, która po wielu perypetiach wyjeżdża do Berlina gdzie po jeszcze większych perypetiach zostaje modelką. Po jakimś czasie zostaje na scenę wkracza jej alter ego odkryte w Polsce, nasza druga bohaterka. Obie dziewczyny mają styczność z Kalifem głównym modus vivendi tej książki. Nie będę zdradzała całej akcji książki, bo sama nie do końca zrozumiałam wszystkich wątków, podpowiedzi ze strony czytelników są mile widziane.

Książka rzecz jasna byłaby niekompletna bez ciekawie brzmiących słów: perseidy, gędźbi, gameta. Nie obyło się rzecz jasna też bez wykrzykników oraz wyrazów r o z w l e k l e, co jest niesamowicie irytujące w czytaniu.