Andrzej Bogusławski „Zemsta wampira” – Druga seta 6

  • Autor: Bogusławski Andrzej
  • Tytuł: Zemsta wampira
  • Wydawnictwo: MON
  • Seria: seria Labirynt
  • Rok wydania: 1977
  • Nakład: 120000
  • Recenzent: Paweł Duński
  • Broń tej serii: Druga seta

Gore, gore, kill, kill, bloodsucking vampires…, czyli zemsta cenzora

Zupełnie nietypowy to kryminał, którego akcja toczy się w środowisku naszych filmowców oraz ich opiekunów z przeróżnych tajnych urzędów (1).  Ich rodzaju możemy się tylko domyślać, gdyż nazwa SB, a tym bardziej słowo „cenzura”, nie pada w książce ani razu.

Obecnie powszechnie znane i szeroko nagłaśniane są problemy polskich filmowców.  Po przeczytaniu powieści Bogusławskiego stwierdzam jednak, że dzisiejsze kłopoty branży to nic w porównaniu z końcem dekady Gierka.  I chyba przestanę się czepiać nagminnie złej pracy oświetleniowców (2), wiedząc dzięki Bogusławskiemu, jak na życie naszych reżyserów nastawały obce wywiady i z jakim bohaterstwem wiązała się produkcja nawet najmarniejszego filmu.  Zapewne żaden reżyser (zwłaszcza co bardziej znany), nie dożyłby w takich warunkach do naszych czasów, gdyby nie oddani, choć cisi, sprzymierzeńcy – chroniąca przed artystyczną porażką cenzura (3) i osłaniająca przez wrogiem zewnętrznym Służba Bezpieczeństwa.

Seks i groza na eksport

Książka zaczyna się mocnym akcentem w konwencji powieści gotyckiej:  „Wampir (…) wyciąga zakrzywione szpony, obnaża długie białe kły…”.   Niestety nastrój grozy szybko znika, gdy na karty książki wkracza porucznik Marta Bednarz z SB, która „W Iluzjonie i na zamkniętych pokazach widziała całe serie przedwojennych filmów z Belą Lugosim oraz współczesnych horrorów”.  Jest więc całkowicie na miejscu i jak nikt inny potrafi stanąć w obronie filmowego horroru w rozmowie ze swoimi zwierzchnikami: „A o pastiszu obywatel kapitan nie słyszał? O autoparodii zużytej konwencji ujętej w groteskowy cudzysłów”.

Akcja książki zawiązuje się bardzo szybko. Władza ludowa ma poważny problem, bo do kraju zamierza przyjechać światowej sławy reżyser polskiego pochodzenia – Leśniewski.
Chce on kręcić u nas film i to wcale nie w stylu kina moralnego niepokoju (4), lecz horror z wychodzącym z trumny wampirem, nagą dziewicą i innymi typowymi dla wytwórni Hammer rekwizytami. Wampira ma grać oczywiście sam (Vincent) Price („ostatni chyba spadkobierca Borisa Karloffa, Beli Lugisi i Lona Channeya”), a na dziewicę zostanie zorganizowany specjalny casting na Chełmskiej.

Pomysł filmu budzi początkowo pewien niesmak organów bezpieczeństwa. „Życie samo pisze o wiele ciekawsze scenariusze, pełnokrwiste i przemawiające autentykiem, bez sztucznego dorabiania wydumanych wampirów i innych dziwadeł w tym stylu” – stwierdza kapitan Marian Pruszak, szef specjalnie powołanej na tę okoliczność grupy operacyjnej.  Jednak nikt nie podważa prawa twórcy do swobodnej wypowiedzi i produkcja rusza pełną parą.  Powód zainteresowania służb bezpieczeństwa jest bowiem całkiem inny.  Z nasłuchu radiowego wiadomo, że przyjazd Leśniewskiego ma być „argumentem w prowadzonej przeciwko nam wojnie psychologicznej” i szykowana jest gruba prowokacja.  Ponieważ prestiż kraju może na tym ucierpieć, reżyser otrzymuje dyskretną ochronę.  By ją zapewnić, oficerowie SB podają się  za pracowników cenzury, instytucji, jak powszechnie wiadomo, całkowicie niezbędnej przy produkcji każdego filmu.

Dzień cenzora

Dzięki Bogusławskiemu poznajemy kulisy pracy filmowego cenzora.  Do jego codziennych obowiązków na planie należy kontrola, by reżyser litera w literę trzymał się zatwierdzonego przez urząd scenariusza.  Co wieczór ustala się z reżyserem, co i jak będzie kręcone dnia następnego, jakie kwestie i przez kogo zostaną wygłoszone. Ważnym zadaniem cenzora jest też obrona przyszłego widza przed zgorszeniem. W jednej ze scen światowej sławy reżyser Leśniewski negocjuje z młodą cenzorką dopuszczalny stopień roznegliżowania aktorki: „Jeśli pani tak strasznie zależy, przykryjemy Krysi brzuszek jakąś szmatką, ale biust muszę mieć, niech mnie pani zrozumie. Dla niego została zaangażowana”.
Mimo nalegań cenzorka absolutnie nie zgadza się na pokazanie „dołów”, natomiast ustępuje w sprawie „góry”, tłumacząc to nam w uroczo-milicyjny sposób:  „W końcu film miał być rozpowszechniany na Zachodzie, przesyconym już otępiająca nagością i agresywnym seksem o zabarwieniu sadystycznym”.

Atak na wyrodnego reżysera

„Już sam wyjazd z kraju, który go wykształcił i dał możliwość awansu, nie przemawia na korzyść Leśniewskiego. Swoje uwagi, czy zastrzeżenia mógł zgłaszać tutaj, na naradach czy nawet prasie fachowej …”.
Autor od początku nie bawi się w żadne zagadki, od razu dając znać, że tajemniczy reżyser to  Roman Polański. Leśniewski–Polański mieszka we Francji, jest niski i bardzo energiczny, a z wyglądu ma przypominać „potargane pisklę sowy”.  Wszystkie filmy Leśniewskiego noszą przekręcone tytuły dzieł Polańskiego: Córka Diabła (Dziecko Rosemary), Obrzydzenie (Wstręt), Pułapka (Matnia), Tajemniczy sublokator (Lokator) etc.

Bogusławski twórczo modyfikuje dramatyczny życiorys Polańskiego, składając razem co bardziej niemiłe epizody i dodając sporo od siebie.  Z rozpędu pomawia jego ojca o udział w aferach gospodarczych, a jego samego o współudział w zbiorowym gwałcie na swojej byłej dziewczynie.
Mimo naprawdę poważnych starań, autorowi nie udaje się jednak zniszczyć sympatii czytelnika do bohatera książki.  Reżyser Leśniewski w odróżnieniu od nudnych speców z SB jest mimo wszystko postacią z krwi i kości, niemałostkową i niebanalną, choć z poważnymi problemami.  Na mnie największe wrażenie zrobiła zaskakująca scena, gdy o czwartej nad ranem wymknął się ukradkiem z hotelu, zmylił obstawę i w samotności filmował budzący się do życia las.

Roman Polański nie jest jedyną znaną osobą kryjącą się w „Zemście wampira”. Przelotnie pojawia się Roland Topor  (Vilsky) oraz Krzysztof Komeda (Sanbor).  Autor nie byłby jednak sobą, gdyby każdemu z nich nie przywalił z grubej rury.  Komeda, na przykład, to zdaniem autora zapatrzony w siebie, ale słaby pianista, którego „ratowały kompozycje, gdzie tradycyjne motywy bluesowe rozsadzała słowiańska liryka”.

Książka ma wiele walorów poznawczych i na początku zupełnie przyjemnie się ją czyta.
Widać, że autor uczciwie przekartkował kilka leksykonów kina i gęsto sypie nazwiskami i tytułami horrorów, co dla miłośnika gatunku jest bardzo miłe.
Niestety początkową radość z lektury psują natrętne wstawki o knowaniach BND i CIA.
Natomiast końcówka to już zupełna porażka. Do akcji wkraczają wtedy dyżurni SS-mani, najemnicy z RPA, a nawet „szef służby bezpieczeństwa Radia Wolna Europa”, który tylko „zaciera ręce z uciechy”.  Siada też wyraźnie styl książki, w miejscu żywych dialogów i ciekawych słówek (5) pojawiają się nudne narracje z drugiej ręki, a bohaterowie zamiast zwyczajnie rozmawiać zaczynają uprawiać długie „rozhowory” (!?).
Przypisy:

(1) Chodzi o Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Jego centrala mieściła przy ulicy Mysiej w Warszawie, dwa kroki od KC.  W ramach rozliczeń z przeszłością niepozorny dwupiętrowy budynek rozebrano, stawiając na jego miejscu biurowiec Liberty Corner.

(2) Do najbardziej drastycznych przykładów filmów ze złą pracą oświetleniowców należą znane w klubie „Sygnały” i „Prom”.

(3) Poniżej lista pełnometrażowych filmów zatrzymanych przez cenzurę.  Znalezienie się na niej oznaczało, że film nie nadaje się do rozpowszechniania jako całość i nie są go w stanie uratować nawet poważne cięcia.
1.    Ósmy dzień tygodnia – scen. Marek Hłasko, reż. Aleksander Ford
2.    Kiedy miłość była zbrodnią – scen. i reż. Jan Rybkowski
3.    Długa noc – scen. i reż. Janusz Nasfeter
4.    Ręce do góry – scen. i reż. Jerzy Skolimowski
5.    5 i 1/2 Bladego Józka – scen. Wojciech Dymny, reż. Henryk Kluba
6.    Diabeł – scen. i reż. Andrzej Żuławski
7.    Na srebrnym globie – reż. Andrzej Żuławski – produkcja przerwana w 1978 roku.
8.    Kwiat paproci – scen. i reż. Jacek Butrymowicz
9.    Przeprowadzka – scen. Bogumił Kobiela, reż. Jerzy Gruza
10.    Pełnia nad głowami – scen. Tadeusz Chmielewski i Andrzej Czekalski, reż. Andrzej Czekalski
11.    Głowy pełne gwiazd – scen. Andrzej Mularczyk, reż. Janusz Kondratiuk
12.    Palace Hotel – scen. Stanisław Dygat, reż. Ewa Kruk
13.    Zasieki – reż. Andrzej J. Piotrowski (1973–1974) – film niekolaudowany
14.    Indeks – reż. Janusz Kijowski (1977) – film niekolaudowany
15.    Sowizdrzał świętokrzyski – scen i reż. Henryk Kluba (1978) – brak skierowania do rozpowszechniania.

(4) W roku wydania książki kino moralnego niepokoju było absolutnie na topie, a do kin właśnie weszły „Barwy Ochronne” Zanussiego i „Człowiek z marmuru” Wajdy.

(5) Np. kauzyperda  – lichy prawnik, marny adwokacina (za słownikiem Kopalińskiego)