PRL jest już epoką minioną, ale trwa nadal w świadomości współczesnych. I nie tylko dlatego, że stosunkowo niewiele lat minęło od jej końca. Nieustannie żywy jest problem rozliczenia się z tą przeszłością; temat ten przejawia się ciągle z nową siłą w politycznej debacie. Niezależnie jednak od niej, a może pomimo niej, trwa swoista moda na PRL. Powstają restauracje, których nazwy odwołują się do minionej epoki (w Poznaniu „Proletaryat” i „Karczma „Powrót do PRL-u” oraz nieistniejąca już „Prawda”), wciąż oglądane są filmy i czytane książki z tamtej epoki, a także o niej samej. Różnego rodzaju wybory starych kronik filmowych, określanych jako najzabawniejsze i albumy ze zdjęciami znajdują nieodmiennie grono chętnych nabywców. To ciekawe zjawisko, świadczące, być może, o specyficznej nostalgii w stosunku do tamtych czasów. W latach siedemdziesiątych w kulturze popularnej mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem nostalgii w stosunku do okresu międzywojennego. Nie wiem, czy można to porównać do obecnego zainteresowania czasami PRL, które obserwujemy aktualnie. Jeśli tak, to oznaczałoby to, że tamta epoka w świadomości społecznej jest już w jakiś sposób zamknięta, należy naprawdę do przeszłości.
Czytaj dalej „Prof. Dorota Skotarczak – Drugie życie powieści milicyjnej”


Skąd pomysł, by w PRL-u pisać kryminały milicyjne?
Powieści pisarskiego duetu Maj Sjöwal, Per Wahlöö wydawano u nas 70-tych i na początku 90-tych. W przypadku utworu „Jak kamień w wodę” informacja od wydawcy podaje datę pierwodruku – 1969. Wydana niedawno kolejna powieść z serii o Martinie Becku pochodzi z 1966 roku, a następna , „Reseanna”, z 1965 — mamy tu więc do czynienia z wydawaniem cyklu niejako „od tyłu”.