info
info
Referendum ACTA

 
Podwoje „SZAFY” znów otwarte. Rusza Szkolna Akademia Filmowa w kinie PRAHA

Od września ruszają zapisy do Szkolnej Akademii Filmowej „SZAFA” w kinie PRAHA, gdzie jak w starej, babcinej szafie można znaleźć różne skarby. Tymi skarbami są stare, ale wciąż doskonałe filmy oraz wiedza, jaką wynosi się z zajęć. Kluczem do zrozumienia współczesności jest poznanie przeszłości. Dlatego warto uchylić drzwi starej szafy a wszystkie jej tajemnice staną przed odkrywcą  otworem.
SZAFA – SZkolna Akademia FilmowA : www.szafa.edu.pl

Jak co roku rusza SZkolna Akademia FilmowA, program edukacyjny dla dzieci i młodzieży „SZAFA”. Ma na celu edukowanie młodego pokolenia przez kino dzięki możliwości obcowania z wybitnymi dziełami, filmami nagradzanymi na przeglądach i festiwalach utytułowanych twórców.
W świecie zdominowanym przez kulturę obrazkową bardzo łatwo jest manipulować ludzkim zachowaniem, szczególnie jeśli widz nie zna wcale mechanizmów rządzących tworzeniem ruchomych obrazków. Filmowa edukacja oprócz uwrażliwienia na sztukę jako taką ma dać młodym ludziom oręż przeciw takim manipulacjom. Jest nim oglądanie filmów ze zrozumieniem.
Podczas zajęć dostosowanych do wieku ucznia, młodzi adepci „SZAFY” dowiedzą się co to jest film, jak się je tworzy, zapoznają się z fachową terminologią. Tematy są tak ułożone, że tworzą dogodny punkt wyjścia dla przeprowadzenia lekcji o tematyce historycznej czy też wychowawczej, w tym przypadku filmy są doskonałą ilustracją omawianego problemu.
Przed każdymi zajęciami prowadzona jest fachowa prelekcja przez autora programu Andrzeja Kaweckiego. To prawdziwy pasjonat kina, absolwent UW. W latach 1998-2008 pracownik w Dziale Zbiorów Filmowych i Wydawnictw Filmoteki Narodowej. Współautor komputerowej bazy danych zbiorów Filmoteki Narodowej. Jeden z pomysłodawców i organizatorów festiwalu „Święto Niemego Kina” (6 edycji w latach 2003-2008). Członek Rady Naukowej projektu Filmoteka Szkolna przy PISF. Członek Rady Naukowej Muzeum Kinematografii w Łodzi. Zajęcia prowadzone przez naszego prelegenta, oraz dobór unikatowych i wartościowych filmów jest gwarantem jakości „SZAFY”. Nasza  Szkolna Akademia Filmowa została objęta programem badawczym na potrzeby pracy dyplomowej p.Moniki Jacygrat.  Praca pod tytułem "Edukacyjna rola filmu na przykładzie działalności warszawskiego kina "PRAHA" powstała na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego! Nasz program zyskał w niej bardzo wysoką ocenę. Już we wrześniu ruszają zapisy. Ilość miejsc ograniczona! Zapraszamy do udziału. Szczegóły na stronie kina oraz na stronie www.szafa.edu.pl
Kino mieści się w pięknym, nowoczesnym budynku, bardzo charakterystycznym dzięki rzeźbom wybitnych polskich aktorów i swojemu wystrojowi. Wyśmienity dojazd do kina sprawia, że wizyta w tym przybytku X muzy nie powinna sprawić trudności nawet mieszkańcom z odleglejszych dzielnic. Kino PRAHA to jedyne takie kino po słusznej stronie Wisły!

 
Milicjant jako bohater popkultury?

Kraków 11 sierpnia 2011, godz. 18.00
Detektywi w służbie ideologii: milicjant jako bohater popkultury PRL-u

 


Wybrane wizerunki filmowych funkcjonariuszy MO pozwolą pokazać ewolucję, jaką w kinie epoki PRL-u przeszła postać stróża prawa – od ubeka w socrealistycznym Niedaleko Warszawy (1954) do kapitana Popczyka w zapowiadającym nurt bandycki lat 90. Zabij mnie, glino (1988). Jest to również próba przybliżenia sposobów oraz strategii perswazyjnych za pomocą których twórcy filmowi starali się pokazać milicjanta – jedną z najbardziej nielubianych postaci PRL-u – jako postać pozytywną i zjednywać dlań sympatię. W tym kontekście szczególnie interesujące są polskie seriale milicyjne – Kapitan Sowa na tropie oraz 07 zgłoś się – i pytanie, dlaczego to właśnie serialowy porucznik Borewicz stał się ikoną peerelowskiej popkultury? Pytanie, dlaczego nie udało się to literackiemu kapitanowi Szczęsnemu, bohaterowi książek Anny Kłodzińskiej, pozwoli z kolei przyjrzeć się fenomenowi powieści milicyjnej – czy rzeczywiście, jak przed laty pisał w Książkach najgorszych Stanisław Barańczak, ta rodzima odmiana kryminałów „rzadko kiedy chce być czymś więcej niż reklamą milicji”? I czy była/mogła być reklamą skuteczną?

 
Klubbing Izabeliński - niedziela 19 czerwca 2011

W najbliższą niedzielę Klubbing Izabeliński. Szczegóły na Forum MOrdu, tu:
http://www.klubmord.fora.pl/spotkania-klubu,9/klubbing-izabelinski-19-czerwca-ndz-g-11-00,806.html#5038

Ważna informacja logistyczna: z uwagi na obszar naszych peregrynacji będziemy się przemieszczać samochodem. Proszę zatem wszystkich zainteresowanych o zgłoszenie akcesu bezpośrednio na Forum Mordu - w wątku o Klubbingu Izabelińskim.
Ruszamy o godz. 11.00. Ważne jest punktualne przybycie. Osoby spóźnione nie będą miały możliwości dołączenia do grupy.
Pozdrawiam
Prezes

 
15 czerwca na rynku ukazała się książka Olivera Pötzsch "Córka kata"

 

15 czerwca na rynku ukazała się książka Olivera Pötzsch "Córka kata". Autor to potomek opisanej w powieści rodziny katowskiej. Maluje przed czytelnikiem obraz tego specyficznego i hermetycznego środowiska. Jego książka to z jednej strony sensacyjna, wciągająca fabuła, od której nie można się oderwać, a z drugiej fascynująca opowieść o Bawarii XVII wieku, w której wciąż urządzano procesy czarownic a tortury były podstawowym narzędziem pozyskiwania zeznań.
Seria brutalnych mordów na dzieciach burzy spokój mieszkańców miasta. Dlaczego morderca zostawia na ciałach ofiar tajemnicze znaki. Rozpoczyna się polowanie na czarownice. O mord oskarżona zostaje akuszerka Marta. Jednak kat, który ma wykonać wyrok, nie wierzy w winę kobiety. Wraz z córką rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Sensacyjna fabuła, barwni bohaterowie, czarny humor i diabelska intryga.
Międzynarodowy bestseller: 1 miejsce na Kindle Bestsellerlist w USA, przez wiele miesięcy w pierwszej setce listy bestsellerów na Amazon.de i Amazon.com. Prawa do przekładu zakupiły:  USA, Słowenia, Czechy, Węgry, Serbia, Turcja oraz Hiszpania. W samych Niemczech sprzedała się w 200 tys. egzemplarzy. FRAGMENT

 

Ścinanie głów i inne rodzinne tradycje

„Moi przodkowie byli katami”: Pisarz Oliver Pötzsch o swojej debiutanckiej powieści.


Oliver Pötzsch, lat 37, spełnił swoje marzenie. Napisał powieść. Wydawnictwo Ullstein wprowadzi ją w najbliższy wtorek do księgarń. Jest to powieść historyczna pt. Córka kata. Nie każdy jednak, kto jest utalentowany i chciałby napisać książkę, potrafi narzucić sobie odpowiednią dyscyplinę. Nie każdy też ma w zanadrzu historię rodzinną, która sama w sobie jest materiałem na bestseller. Oliver Pötzsch posiada jedno i drugie: samodyscyplinę i przerażających przodków. Pochodzi z rodu katów.

 

Süddeutsche Zeitung: Bohater Pana powieści, Jakub Kuisl, istniał naprawdę?

Oliver Pötzsch: Tak, istniał. Moimi przodkami byli kaci z Schongau. Kuzyn mojej babci prześledził historię naszej rodziny do XVI stulecia wstecz. Jeżeli jego notatki się zgadzają, pochodzimy nawet od Jörga Abriela, słynnego kata, który w 1589 roku ściął w Schonau głowy ponad 60 kobietom. Jakub Kuisl był jego wnukiem.

SZ: Przyjemna rodzinka. Wierzy pan w dziedziczne piętno?

OP: Jest to ciekawsze, niż kiedy ma się przodków, którzy byli np. piekarzami. Jako dzieci stykaliśmy się z tymi historiami. Moja babcia ciągle dzieli nas, swoich wnuków, na Kuislów i nie-Kuislów.

SZ: I?

OP: Kiedy na Wielkanoc podarowałem jej tę książkę, powiedziała: ty jesteś prawdziwym Kuislem. Ja widzę to jednak trochę inaczej. Zgodnie z zachowanym opisem Kuislowie byli raczej niscy, bardzo owłosieni, mieli szponiaste palce i duże nosy. Mój nos można by w najlepszym wypadku określić jako, wydatny. Poza tym Kuislowie byli ponoć melancholikami, którzy chętnie zaglądali do kieliszka.

SZ: Pana Kuisl pije niemało. A swoją drogą, ile wspólnego ma Pana powieść historyczna z prawdziwą historią?

OP: Wiele postaci mojej książki rzeczywiście istniało. Kat, jego żona, trójka dzieci, radni miejscy. Pracując w bawarskiej telewizji, przez rok prowadziłem badania i gromadziłem detale, od jedzenia i ubioru czasów wczesnej nowożytności poczynając, a na warunkach w Schongau kończąc. Fabuła jest jednak tak samo zmyślona jak położna Marta Stechlin, której mój bohater z powodu podejrzenia o czary musi przyśrubować kciuki.

SZ: Co wie pan o Jakubie Kuislu?

OP: Niewiele poza tym, że kiedyś ustrzelił wilka. Ale wiem całkiem sporo o życiu kata. Kuzyn mojej babci zebrał wiele informacji. Nie mogli żyć z samego wykonywania egzekucji i tortur, chyba że mieli do wykonania duże zlecenia jak Abriel. Zatem kaci musieli imać się dodatkowych zajęć. W istocie sami zajmowali się czarnoksięstwem, ponieważ handlowali preparatami, które miały znaczenie magiczne – nie tylko ziołami leczniczymi, ale np. nasieniem wisielców czy ludzkim tłuszczem. Zaopatrywali w nie aptekarzy, którzy sprzedawali je, jak dzisiaj sprzedaje się specyfiki Ayruvedy.

SZ: Jak udało się Panu opublikować książkę w tak znanym jak Ullstein wydawnictwie?

OP: Coś takiego załatwiają dziś tylko agenci. W czasach e-maili, kiedy autorzy nie muszą już sami powielać swoich rękopisów i zanosić ich na pocztę, wydawnictwa są dosłownie bombardowane propozycjami publikacji. Dzięki Bogu poznałem kilka lat temu dobrego agenta, kiedy napisałem sztukę dla dzieci.

SZ: O ścinaniu głów?

OP: Nie… Całkiem nieszkodliwą. Moja żona pilnuje, żeby dzieci nie wiedziały na razie za dużo o naszej rodzinnej przeszłości. Teraz mają siedem i cztery lata i wierzą, że Kuislowie byli policjantami. I niech tak na razie zostanie.

Süddeutsche Zeitung”, 1.04.2008

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 22

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.