Recenzje - Szperacz
Ostatnie recenzje
- 22 05 2012 Zeydler-Zborowski Zygmunt - Śmierć grabarza (EH)
- 22 05 2012 Zeydler-Zborowski Zygmunt - Prawda rodzi nienawiść
- 22 05 2012 Patkowski Maciej - Polowanie na kozła
- 22 05 2012 Edigey Jerzy - Szkielet bez palców (AL)
- 05 05 2012 Łęski Paweł - Zabić Prezydenta
- 05 05 2012 Korta A. - Bez wydarzeń
| Zeydler-Zborowski Zygmunt - Akcja Rudolf (GCze) |
|
|
![]() Powikłany życiorys inżyniera
Autorzy rodzimej powieści kryminalnej, tłuczonej w masowych nakładach w okresie PRL-u, zapuszczali się nie tylko na prawy brzeg Wisły.
Bywało również, że istotna część akcji rozgrywała się na Bielanach. Tak właśnie jest we wczesnym kryminale Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego "Akcja Rudolf".
Mamy w tej książce typowy dla pisarza melanż: plątanina wątków obyczajowo-erotycznych (oczywiście bez drastyczności), zazdrości, zdrady, zawiści oraz niezawodny wątek szpiegowski w tle.
Zaczyna się od śmierci inżyniera nazwiskiem Nechay (już ten fakt plasuje postać w gronie negatywnych). Inżynier i jego żona prowadzili zupełnie odrębne życie i małżeństwo ich miało jedynie formalny charakter. Nic dziwnego, że taki relatywizm moralny miał opłakane skutki. Śledztwo jednak okazuje się dosyć skomplikowane i kapitan Stefan Downar musi się sporo nagłowić, zanim wykryje prawdziwego mordercę, jak i motywy jego działania.
Tymczasem zdążamy na Bielany: "Krystyna przymknęła oczy i zdawała się drzemać. Zdanowicz osowiałym wzrokiem wodził po szarzejących w mroku domach. Ulice były puste. Skręcili w Aleję Zjednoczenia. Szofer nacisnął hamulec". To tu właśnie miała miejsce zbrodnia. Inżynier został znaleziony otruty. Czy możliwe jest jednak, żeby zbrodni dopuścił się kochanek żony lub też zawiedziony absztyfikant pielęgniarki, porzucony przez nią właśnie dla inteligencji i pozycji społecznej inżyniera? Czy też może żona zgładziła męża, by móc radośnie i z impetem rzucić się w ramiona kochanka? Tyle tropów. Wszystkie one niestety biorą w łeb, gdyż okazuje się, że inżynier był jednym z głównych projektantów w Biurze Projektów Ministerstwa Obrony Narodowej. Teraz jest już jasne, że nie względy osobiste, a zgoła międzynarodowe muszą być tu decydujące. Nie dowiadujemy się oczywiście nad czym pracował inżynier. Tego nie wie nawet kapitan Downar, który sam jest jedynie małym trybikiem w sprawie. Spece z kontrwywiadu milczą jak grób. Nasz dzielny oficer nie grymasi jednak, tylko pracuje na swoim odcinku. Krok po kroku zdobywa cenne poszlaki. Jedną z ważniejszych okazuje się płaszcz nabyty w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego. Nie mogę oczywiście zdradzić przez kogo. Wówczas Czytelnikowi umknęłaby bezpowrotnie przyjemność z lektury, a przecież chodzi o coś zgoła przeciwnego.
|



Komentarze