- Autor: Vostra Alena
- Tytuł: Zanim dojdzie do morderstwa
- Wydawnictwo: Czytelnik
- Seria:
- Rok wydania: 1990
- Nakład:
- Recenzent: Grażyna Głogowska

Jakże wydają się odległe i nierealne czasy, kiedy mieszkańcy zgłaszając potrzebę pilnej interwencji tzw.fachowca w ROM-ach,dowiadywali się, ze kazda, nawet najdrobniejsza usterka to totalna klęska ,ba nawet potencjalna niemoznosc o cechach wielkiej awarii.Tego, kto chce sobie te czasy przypomniec albo tez dowiedziec sie jak to za komuny bywało, zapraszam do lektury Aleny Vosty "Zanim dojdzie do morderstwa". Większosć akcji dzieje sie w takim własnie Rejonie Obsługi Klienta .Autorka sprawnie nakresliła portrety zatrudnionych tam osob, nadając im jak najbardziej czytelne cechy urzędników, co to nie mając z powodu pernamentnych brakow w zaopatrzeniu nic dobrego do zrobienia , sami dodają sobie waznosci wrzeszcząc na petentów i wymyslają im . A codziennosc umilają sobie czytaniem donosów od bardziej zadziornych czy tez aktywnych obywateli.Oczywiscie nie robiąc sobie zadnych wymówek i tylko stwarzając pozory troski o mieszkanców.Jezeli będzie taki -siaki podskakiwał , jak na przykład rzeźnik, to odetną mu prąd czy wode na parę dni.Przeciez oni pracują solidnie,w środy siedzą aż do wieczora, przyjmując te nierozgarnięte baby.Pani Vostra pewnie była tam nie raz i poznała to miejsce z autopsji... Część akcji dzieje się w szpitalu i o zgrozo zauważyłam, że niestety nadal w naszych placówkach zdrowia straszą takie same potwory w pielęgniarskich czepkach, co nie mają serca dla pacjentów i braków bynajmniej nie nadrabiają zyczliwością a wręcz emanują sadystyczną chęcią upokorzenia chorego i jego rodziny. Kryminalna powiesc "Zanim dojdzie..." napisana jest według starej i sprawdzonej metody - jezeli w pierwszym akcie pojawi sie strzelba to...Na dodatek ilustrator karty tytułowej, niejaki Władysław Brykczynski, jeszcze podpowiada mniej domyślnym, co w tej ksiazce gra rolę strzelby.Aż nadto czytelne przesłanie.Na całe szczęscie nie ma w tytule nazwiska ofiary. Wplątany mamy jeszcze inny wątek, filozoficzny z podtekstem historycznym.I jest to strzelba numer dwa.Autorka ustami Doktora wyjasnia nam pojęcie "odpowiedzialności za skutek".Jest to mianowicie klasyczne sformułowanie z włoskiego prawa faszystowskiego, wynalazek Mussoliniego.Zaciekawionych odsyłam do lektury, znajdziecie najpierw sprawną definicje,potem przykład a cała powiesc to wielka ilustracja zagadnienia.Zresztą zgrabnie narysowana,subtelnymi pociągnięciami pióra. Powiesc również przebogata w roztrząsanie wpływu przypadku na losy człowieka.Autorka dosć szczegółowo rozwaza odwieczny problem, w jakim procencie zalezy on od nas samych a ile od slepego trafu?To nie koniec filozoficznego zacięcia autorki.Goscimy na kartach powiesci Blaise Pascala,mamy też dosc powazne rozważanie o tym, czy warto byc dobrym? Jest tez w tej książce test na mordercę, czyli kto zabije karpia na swięta? Drażni nierównośc powiesci.Początek strasznie się wlecze.Męczą wołające o nozyczki fragmenty.Całość do przeczytania w jeden wieczór albo w czasie dalekiej podrózy.
|
Komentarze