Recenzje - Szperacz
Ostatnie recenzje
- 22 05 2012 Zeydler-Zborowski Zygmunt - Śmierć grabarza (EH)
- 22 05 2012 Zeydler-Zborowski Zygmunt - Prawda rodzi nienawiść
- 22 05 2012 Patkowski Maciej - Polowanie na kozła
- 22 05 2012 Edigey Jerzy - Szkielet bez palców (AL)
- 05 05 2012 Łęski Paweł - Zabić Prezydenta
- 05 05 2012 Korta A. - Bez wydarzeń
| Sekuła Helena - Ślad rękawiczki (ID) |
|
|
![]() Przez powiaty, miasta i wioski „Ślad rękawiczki” to jedyny utwór Sekuły, który przeczytałam już po zapoznaniu z ekranizacją z porucznikiem Borewiczem w roli głównej. Stąd czytało mi się tę „Ewę” jako zero-siedem bardziej niż inne utwory tej autorki. Być może winna jest temu skromna objętość dziełka, nie pozwalająca mojej ulubionej autorce na rozwinięcie skrzydeł. Brak jest też, a może po prostu mniej, typowych dla Sekuły wynalazków językowych. Jedynie portier Kazio odwołuje się do Lelum i Polelum, a matka młodej dziewczyny wyzywa ją od szansonety. Raczej mamy tu do czynienia z niemal reportażową narracją, okraszoną w dodatku szczegółami świadczącymi o znajomości milicyjnego warsztatu – na przykład realiów poszukiwania informacji w dziale fałszerstw Komendy Głównej lub Centralnej Kartotece. A fabuła? Ot, dwóch podróżnych oczekując na pociąg wpada do lokalnej restauracji, zamawiają coś ciepłego i po kieliszku wódki, „nagle pryska sielanka”, ktoś rzuca szklanym kuflem w okno. Dalej jest już groźniej, wezwany patrol zostaje zaatakowany, spokojni podróżni okazują się przestępcami, padają strzały. Potem nerwowa ucieczka… W innym miejscu zaś różni ludzie otrzymują dziwne i świńskie anonimy, które łączy jedynie pensjonat „Sfinks”. I właśnie w tym pensjonacie przypadkowo niemal odkryto zwłoki właścicielki. Jak to w „Ewie”, akcja toczy się wartko i nie daje się czasu czytelnikowi na snucie przypuszczeń, okazuje się, że trzy sprawy łączą się w jedno. Oprócz przygodowo-narracyjnego, „Ślad rękawiczki” posiada niezły potencjał propagandowy. Na dobre imię milicji zarabia młody porucznik z Otwocka, Konrad Wysocki, który dzielnie stawia czoła nie tylko przestępcom, ale i Komendzie Głównej. Z milicją współpracują chętnie pijaczkowie, od których awantury w restauracji „Kosowianka” wszystko się zaczęło. Jeden z nich „płacze, gdy koledzy określają rysopisy dwóch przejezdnych, on sam był zbyt pijany, by ich zapamiętać”. Wyrazy uznania należą się tez następującemu fragmentowi: „Tej nocy nie będą spać funkcjonariusze milicji w wielu powiatach, miastach i województwach. W noc i deszcz, na główne szosy i boczne drogi wychodzą milicyjne patrole, piesze i zmotoryzowane, na ruchliwych wielkomiejskich dworcach i peryferyjnych przystankach wywiadowcy służby kryminalnej i mundurowi milicjanci zaglądają w twarze pasażerów, legitymują podejrzanych i sprawdzają bagaże… Niebezpieczna, trudna akcja”. |



Komentarze