- Autor: Edigey Jerzy
- Tytuł: Szklanka czystej wody
- Wydawnictwo: Czytelnik
- Seria: Z jamnikiem
- Rok wydania: 1974
- Nakład: 80290
- Recenzent: Weronika Gabryjelska
- Broń tej serii: Druga seta
LINK Recenzja Norberta Jeziolowicza

SZPITALNA MASAKRA SZKLANKĄ WODY
Autor „Szklanki czystej wody” zaznaczył, że w powieści występują miejsca fikcyjne, takie jak: szpital na ulicy Zielnej, którego nigdy nie było w Warszawie oraz Ministerstwo Zdrowia, Szczęścia i Wszelakiej Pomyślności, a także koncern papierniczy „Lynnda”. Szpital na ulicy Zielnej odgrywa ważną rolę w powieści. W powieści przemierzamy świat szpitalnych korytarzy, spotykamy się z całą galerią postaci, by trafić na właściwy trop zabójcy. Co kryje się pod maskami pozorów? W szpitalach po operacjach często umierają chorzy pacjenci. I mogłoby się wydawać, że nie ma w tym nic dziwnego. W „Szklance czystej wody” po prostej operacji przeprowadzonej przez wyśmienitego specjalistę doktora Niekwasza umiera pacjent. Ale nie byle jaki to pacjent, ważna szycha, sam dyrektor „Maszynoimportu” – Aleksander Waliszewski. Czy dobrze przeprowadzona operacja spowodowała śmierć pacjenta? A może specjalnie podana po zabiegu szklanka wody spowodowała śmierć nieszczęśnika? O tym, że chory po operacji nie może przyjmować płynów, wie każdy lekarz i pielęgniarka. Kto z personelu szpitalnego miał dyżur przy chorym po operacji i dopuścił do poczęstowania go szklanką wody? Na te pytania szukał odpowiedzi lekarz Niekwasz, który po śmierci chorego znalazł się w matni oszczerstw. Lekarz świetnie się sprawdził w roli detektywa. W końcu zgłosił tę sprawę w komendzie milicji, gdy dowiedział się o nagłej śmierci pielęgniarki Rafalskiej, ostatnio dyżurującej przy dyrektorze Waliszewskim. Śledztwem w tej sprawie zajął się major Kaczanowski. Powieść trzyma czytelnika w napięciu do ostatniej chwili. Zmieniają się podejrzani i wersje wydarzeń. Na właściwy trop zabójcy wprowadza niepozorny drobiazg – futeralik z napisem „Lynnda” znaleziony w szafce zamordowanej pielęgniarki. Wszystko jak w dobrym kryminale. Komu zależało na śmierci dyrektora Waliszewskiego? Nieco wyjaśnia się sytuacja, gdy okazuje się, że pod nazwą „Lynnda” kryje się koncern produkujący maszyny do fabrykacji papieru i maszyny drukarskie. Zaskakująca puenta nasuwa smutną refleksję. Warto sięgnąć po „Szklankę czystej wody”, by poznać postać tajemniczego mordercy, używającego nie tylko sztucznej brody i wąsów, ale przede wszystkim posługującego się maską przyjaźni. Polecam, aktualne i w dzisiejszych czasach.
|
Komentarze